Pokój i Radość!
Cała dzisiejsza Liturgia Słowa mówi mi o tym jednym, co wystarczy, żeby Bóg wysłuchał mojej modlitwy i mojego wołania.
Jest to tak proste i oczywiste, że w tym zagmatwanym, chaotycznym i zagonionym świecie, to co proste i oczywiste najszybciej może się zagubić.
Co takiego jednego wystarczy, żeby Bóg wysłuchał Twojej modlitwy?
Czytanie z Księgi Estery (Est 4, 17k. l-m. r-u)
Królowa Estera zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci. I błagała Pana, Boga Izraela, mówiąc: «Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, niemającą poza Tobą wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w mojej ręce. Słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim ojczystym, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela spośród wszystkich narodów i ojców naszych ze wszystkich ich przodków na wieczyste dziedzictwo i uczyniłeś im wszystko, co zapowiedziałeś.
Wspomnij, Panie, daj się rozpoznać w chwili naszego udręczenia i dodaj mi odwagi, Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Włóż stosowną mowę w moje usta przed obliczem lwa i zwróć jego serce ku nienawiści do wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy są z nim jednej myśli.
Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i niemającą nikogo poza Tobą, Panie, który wiesz wszystko».
Psalm (Ps 138 (137), 1b-2a. 2b-3. 7e-8 (R.: por. 3a))
Pan mnie wysłuchał, kiedy Go wzywałem
Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich.
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.
Pan mnie wysłuchał, kiedy Go wzywałem
I będę sławił Twe imię za łaskę i wierność Twoją,
bo ponad wszystko wywyższyłeś Twe imię i obietnicę.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.
Pan mnie wysłuchał, kiedy Go wzywałem
Wybawia mnie Twoja prawica.
Pan za mnie wszystkiego dokona.
Panie, Twa łaska trwa na wieki,
nie porzucaj dzieła rąk swoich.
Pan mnie wysłuchał, kiedy Go wzywałem
Co takiego jednego wystarczy, żeby Bóg wysłuchał?
Pan Bóg wysłucha każdej modlitwy, każdego wołania, wystarczy tylko Go wzywać. Kiedy tego nie robimy, kiedy nie wzywamy, nie wołamy, nie modlimy się, to Bóg po prostu nie ma na co nam odpowiedzieć.
Proste i oczywiste.
A jednak. Jak często, chociażby tylko w tych kilku minionych dniach Wielkiego Postu, odpuściliśmy sobie codzienną, nieustanną modlitwę, wzywanie Jego imienia? Pytając na koniec dnia. Gdzie Boże Twój pokój i radość, które obiecałeś?
Gdyby Bóg nie odpowiadał zazwyczaj wymowną ciszą, to zapytałby się: A wzywałeś Mnie? Wołałeś do Mnie, żebym Cię wysłuchał i przyszedł Ci z pomocą? Prosiłeś Mnie, abym przywrócił Ci pokój i radość?
Aklamacja przed Ewangelią, daje nam pewną wskazówkę, dlaczego zapominamy wołać do Boga, wzywać jego imienia, modlić się.
Aklamacja (Ps 51 (50), 12a. 14a)
Chwała Tobie, Słowo Boże
Stwórz, Boże, we mnie serce czyste
i przywróć mi radość Twojego zbawienia.
Chwała Tobie, Słowo Boże
Mamy stare, brudne, nieczyste serce, pełne pesymizmu, narzekania, niepokojów, obaw, lęków, smutku, gniewu, rezygnacji, zniechęcenia, niewiary, braku zaufania i beznadziei.
Skąd się to wszystko bierze?
Z naszej skłonności do grzechu i chowania się przed Bogiem, kiedy już ten grzech popełnimy.
Nie wołamy do Boga i Go nie wzywamy, tylko się przed Bogiem chowamy.
Tak jak Adam w Raju, po zjedzeniu zakazanego owocu, chował się po krzakach przed Bogiem. Później jeszcze zrzucał całą winę i oskarżał Ewę. Ewa zrzucała winę i oskarżała węża.
Adam nawet posunął się jeszcze dalej. Próbował zrzucić winę za tą sytuację na samego Boga. Zaczął oskarżać samego Boga. Twierdził: Niewiasta, którą Ty Boże postawiłeś przy mnie, dała mi ten owoc i dlatego go zjadłem. Gdyby nie ona, to ja nigdy w życiu bym nie sięgnąłbym po ten zakazany owoc i bym go nie zjadł. Skoro więc, to Ty Boże postawiłeś ją przy mnie, to ostatecznie jest Twoja Boże wina. Ty Boże jesteś winny, Ewa jest winna, a ja jestem niewinny. A nawet jestem najbardziej poszkodowaną ofiarą zaistniałej sytuacji.
My po grzechu robimy dokładnie tak samo. Najpierw chowamy się w krzaki, żeby tylko się nikt o tym nie dowiedział. Głupio myślimy, że jak się schowamy, odwrócimy od Boga, będziemy udawali, że Boga nie ma. To Bóg tego naszego grzechu, złamania przykazania, przekroczenia prawa, nie zauważy.
A kiedy już wszystko wyjdzie na jaw, to jak Adam, zrzucamy winę na innych, a najczęściej na najbliższych – na żonę, męża, brata, siostrę, tatę, mamę, córkę, syna, a na koniec i na samego Boga. Oskarżamy innych, żeby wybielić siebie. Oskarżamy szefa w pracy, współpracowników, sąsiada, polityków, rządzących. Tłumaczymy się, że nie mieliśmy przecież innego wyjścia, takie są czasy, przecież wszyscy tak robią, a nawet jeszcze gorzej grzeszą. W porównaniu z nimi uważamy siebie za niemal świętych.
Kiedy jednak, spostrzegamy i uświadamiamy sobie, że w tych naszych słabościach i grzechach jesteśmy całkiem nadzy i bezradni. To ubieramy się w różnego rodzaju maski, przyjmując różne pozy udając, że jesteśmy lepsi, mądrzejsi, pobożniejsi. Chowamy się za tytułami, stanowiskami, zewnętrznym prestiżem, sztucznie poprawianą urodą. Ubieramy swoją nagość w modne ciuchy, w status majątkowy, domy, samochody.
Robimy dużo, żeby przez tą sztucznie wykreowaną płytką powierzchowność ludzie nas postrzegali jako lepszych, ładniejszych, mądrzejszych. Żeby tylko ukryć swoją nagość, słabość, grzeszność, to jacy jesteśmy w rzeczywistości.
Często posuwamy się świadomie lub nieświadomie do kłamstw, półprawd byle tylko nie wyszła cała, naga prawda o nas. Ukrywamy przed innymi, przed Bogiem i samym sobą to kim tak naprawdę jesteśmy.
Dlatego Bóg nas oddala i ukrywa się przed nami. Daje nam cały ten czas naszego Ziemskiego życia, abyśmy oczyścili swoje serce właśnie z tych wszystkich naszych zewnętrznych strojów i masek, udawania, kłamstw, za którymi nieustannie się chowamy i stroimy.
To jest cel naszego ziemskiego życia. Abyśmy nawrócili się do Boga całym swoim czystym sercem i ponownie się z Nim pojednali. Abyśmy ostatecznie powrócili do pełnego zjednoczenia z Bogiem w Raju. Abyśmy powrócili do Ogrodu Eden, gdzie w pierwotnie zamierzonej przez Boga harmonii, miłości i jedności, pokoju i radości żyli z Nim na wieki.
Po to też Bóg daje nam Wielki Post, ten szczególny czas łaski, w którym wzywa każdego z nas do oczyszczenia serca, do nawrócenia i powrotu do Boga.
Dlatego jest ten czas Wielkiego Postu żebyśmy przez te ćwiczenia duchowe modlitwę, post i jałmużnę, wyćwiczyli się do walki z pokusami diabła, węża starodawnego. Abyśmy umieli rozpoznawać jego kłamstwa i zwodzenie.
Pierwszym i najważniejszym praktycznym ćwiczeniem jest codzienna modlitwa, nieustanne wołanie do Boga i wzywanie Jego imienia. Tylko tak dajemy Bogu szanse, aby na nasze wołanie odpowiedział i przywrócił nam pokój i radość z Jego zbawienia.
Ewangelia dzisiejsza wzywa nas do nieustannej modlitwy. Abyśmy nieustannie z pokornym sercem Boga szukali i Go o wszystko czego potrzebujemy prosili. Abyśmy codziennie kołatali do bram Nieba.
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza (Mt 7, 7-12)
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą.
Wszystko więc, co chcielibyście, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków».
Napisz słowo od siebie. Włącz się w rozmowę.
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2026 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju
Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego