Pokój i Radość!
W dzisiejszej Aklamacji jest Słowo, które towarzyszyło, prowadziło i umacniało mnie przez kilka pierwszych lat mojej posługi. Kiedy nachodziły mnie wątpliwości i zastanawiałem się czy wybrałem dobrą drogę mojego życia. Czytałem te Słowa Jezusa i szedłem dalej.
Aklamacja (Por. J 15, 16)
Alleluja, alleluja, alleluja
Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem,
abyście szli i owoc przynosili.
Alleluja, alleluja, alleluja
To nie ja wybrałem swoją drogę życiową. To Jezus wybrał mnie. Wybrał, abym szedł za Nim. Niczym nie zasłużyłem na ten wybór Jezusa.
Dziś, kiedy z perspektywy kilkunastu lat spoglądam na swoje ówczesne życie. To po ludzku patrząc, byłem całkowitym zaprzeczeniem człowieka, którego Jezus mógłby wybrać do jakiejkolwiek posługi. Jednak jak się okazało Jezus, patrzył głębiej niż ja sam. Coś tam doszukał się na dnie mojego serca i jednak mnie wybrał, żebym za Nim poszedł.
Po wielu latach chodzenia za Jezusem wiem, że mój przypadek, to nie jest przypadek wyjątkowy i odosobniony. Jezus patrzy na człowieka inaczej niż człowiek patrzy sam na siebie. Jezus widzi w sercu człowieka, dużo więcej niż człowiek sam jest w stanie dojrzeć.
My patrzymy na siebie samych tylko po ludzku. Jezus patrzy na każdego z nas, na mnie i na Ciebie Boskim wzrokiem przenikającym te wszystkie warstwy naszej ludzkiej powierzchowności i dociera do najgłębszych pokładów serca.
Potrzebujemy tej perspektywy patrzenia Jezusa, żeby poznać tą głęboką prawdę o sobie. Prawda, którą Jezus widzi w sercu człowieka, jest o całe niebo lepsza i piękniejsza niż to co my widzimy w sobie patrząc tylko po ludzku.
Jezus widzi głębię naszego ludzkiego, mojego i Twojego serca, gdzie jesteś prawdziwie sobą. Gdzie mieszka Twoje prawdziwe Ja, stworzone przez Boga, na Jego obraz i podobieństwo. W głębi swojego serca jesteś taki jakim Cię Bóg zamyślił i stworzył, bardzo dobry i bardzo piękny.
Patrząc na siebie tylko na sposób ludzki, widzimy jedynie powierzchownie. Dostrzegamy tylko te płytkie warstwy swojej osoby, w dużej mierze ukształtowane według oczekiwań tego świata i najbliższego otoczenia. Często zamiast pielęgnować swoją wyjątkowość i niepowtarzalność, dostosowujemy się do płytkich oczekiwań otoczenia.
Zamiast stawać się coraz doskonalszym obrazem Boga. To przyjmujemy obronną postawę kameleona. Dostosowujemy się do wyglądu i postępowania otoczenia oraz środowiska, w którym żyjemy.
Kim innym jesteśmy na zewnątrz, kim innym w głębi serca. To powoduje w nas poważny rozdźwięk, rozłam w naszej osobowości i rozbicie duszy. Nasze prawdziwe Ja, to dobre i piękne, zostaje uwięzione i schowane za zewnętrzną fasadą gry pozorów i masek, które przybieramy, aby się przypodobać światu. Zamiast żyć w prawdzie, zaczynamy coraz bardziej pogrążać się i żyć w kłamstwie.
W codziennych Ewangeliach czytamy teraz niezwykle ważne Słowa Jezusa. Wypowiada je podczas Ostatniej Wieczerzy, na kilka godzin przed swoją męką i śmiercią na krzyżu. To są najważniejsze Słowa Jezusa. To jest testament Jezusa.
Dobrze gdybyśmy wzięli sobie te Słowa do głębi swojego serca i aby stały się również naszym osobistym testamentem. By umarł w nas ten stary człowiek, ukształtowany, a raczej trzeba by powiedzieć, zniekształcony przez ten świat. Bo tylko tak damy szansę narodzić się na nowo człowiekowi ukrytemu w głębi naszych serc. Człowiekowi zrodzonemu z Ducha Świętego. Stworzonemu na obraz i podobieństwo Boga. Ukształtowanemu przez Ducha Świętego. Ducha Prawdy, który doprowadzi nas do całej prawdy o nas samych.
Skąd bierze się ta różnica między naszym ludzkim patrzeniem na siebie, a patrzeniem i widzeniem Jezusa?
Z tego, o czym słyszymy od Jezusa w całej dzisiejszej Ewangelii.
Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 15, 9-17)
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.
To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».
Jezus nie może inaczej patrzeć na człowieka jak tylko przez pryzmat miłości.
A jak my na siebie patrzymy?
Warto zadać sobie pytanie.
Jak ja na siebie patrzę?
Czy patrzę na siebie z miłością?
Napisz słowo od siebie. Włącz się w rozmowę.
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2026 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju
Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego