Pokój i Radość!
Cóż mamy czynić, bracia?
Takie pytanie zadają Piotrowi ludzie, którzy słuchają jego pierwszego głoszenia Dobrej Nowiny o Jezusie Zmartwychwstałym.
W kontekście dzisiejszej Ewangelii moglibyśmy rozwinąć to pytanie.
Cóż mamy czynić, bracia, aby ujrzeć Jezusa Zmartwychwstałego?
Czytanie z Dziejów Apostolskich (Dz 2, 36-41)
W dniu Pięćdziesiątnicy Piotr mówił do Żydów:
«Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem».
Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: «Cóż mamy czynić, bracia?» – zapytali Piotra i pozostałych apostołów.
«Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła».
W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał: «Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!»
Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.
Aklamacja (Ps 118 (117), 24)
Alleluja, alleluja, alleluja
Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się nim i weselmy.
Alleluja, alleluja, alleluja
Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 20, 11-18)
Maria Magdalena stała przed grobem, płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg.
I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?»
Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono».
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.
Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?»
Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę».
Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Mój Nauczycielu!
Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”».
Poszła Maria Magdalena i oznajmiła uczniom: «Widziałam Pana», i co jej powiedział.
Cóż mamy czynić, bracia?
Piotr odpowiada: Nawróćcie się!
Ale, co to konkretnie, dziś dla każdego z nas tak naprawdę znaczy Nawrócić się!?
Ewangeliści na określenie naszego nawrócenia, używają greckiego słowa oznaczającego dosłownie Zmieńcie myślenie!
Tu znowu możemy zadać pytanie. Ale, co to tak naprawdę znaczy, że mam Zmienić myślenie?
Co konkretnie, w tym moim myśleniu mam zmienić i jak to mam zrobić?
W znalezieniu odpowiedzi na to pytanie przychodzi nam z pomocą dzisiejsza Ewangelia.
Jezus po Zmartwychwstaniu ukazuje się jako pierwszej Marii Magdalenie. To nie przypadek, dlaczego akurat jej ukazuje się jako pierwszej? Tu kryje się odpowiedź na nasze pytanie.
Maria Magdalena, kiedy w niedzielny poranek stoi przy grobie, chociaż Jezusa słyszy i widzi, jednak od razu Go nie rozpoznaje. Dlaczego?
Rozpoznaje Zmartwychwstałego dopiero po chwili, kiedy Jezus zwraca się do niej po imieniu Mario!
Dlaczego dopiero w tym momencie rozpoznaje Jezusa?
W tym spotkaniu ze Zmartwychwstałym Jezusem dopełnia się jej nawrócenie, dopełnia się jej zmiana myślenia. Na czym ona polega?
Jezusa Zmartwychwstałego nie rozpoznamy wzrokiem ani słuchem. Nie zobaczymy i nie usłyszymy samymi naszymi ludzkimi cielesnymi zmysłami.
Maria Magdalena, Apostołowie i wielu innych ludzi widziało, słyszało, dotykało Jezusa, kiedy jeszcze żył w ludzkim fizycznym ciele. Rozpoznawali Jezusa na ludzki zmysłowy sposób.
Jednak po przejściu Jezusa przez śmierć, nasze ludzkie cielesne zmysły już nie wystarczą, żeby rozpoznać Zmartwychwstałego. Nie jesteśmy w stanie rozpoznać Zmartwychwstałego naszymi ludzkimi cielesnymi zmysłami.
Jezus po Zmartwychwstaniu nie żyje już w ludzkim, fizycznym ciele. Więc i naszymi ludzkimi cielesnymi zmysłami Go nie rozpoznamy. Po Zmartwychwstaniu ciało Jezusa jest przebóstwione. Dlatego potrzebujemy czegoś więcej niż ludzkie ograniczone zmysły. Potrzebujemy sięgnąć dużo głębiej, gdzie ani ludzki wzrok, ani słuch, ani inne ludzkie zmysły nie sięgają.
Marii Magdalenie, Jezus nie tylko jako pierwszej się ukazał. Ją również jako pierwszą posyła do Apostołów, aby im ogłosiła Dobrą Nowinę o Zmartwychwstałym. O tym, że Jezus pokonał śmierć, Zmartwychwstał i żyje. Dlaczego jej?
Ponieważ Maria Magdalena nawróciła się w pełni, do głębi zmieniła swoje myślenie i całkowicie przemieniła swoje życie.
Jednak i ona w pierwszej chwili nie rozpoznała Jezusa Zmartwychwstałego. Dlaczego?
Ponieważ próbowała zobaczyć i usłyszeć Jezusa na stary sposób, cieleśnie, swoimi ludzkimi fizycznymi zmysłami. A w ten sposób Jezusa po Jego śmierci i Zmartwychwstaniu nie da się rozpoznać. Jezus już nie życie w ciele fizycznym, takim jak nasze ciała zmysłowe. Już nie żyje według ciała, lecz żyje według ducha w ciele przebóstwionym. W ciele zupełnie innym niż nasze śmiertelne fizyczne ciała. Dlatego Zmartwychwstałego Jezusa nie zobaczymy cieleśnie, naszymi fizycznymi, ludzkimi zmysłami.
Dziś rozpoznać Jezusa możemy tylko zmysłami duchowymi. Abyśmy dziś mogli rozpoznać Jezusa Zmartwychwstałego potrzebujemy głębokiego nawrócenia. Potrzebujemy całkowitej zmiany myślenia. Nawrócenia z myślenia według ciała na myślenie według Ducha. Według Ducha Świętego, którego otrzymujemy w darze po odpuszczeniu grzechów.
Potrzebujemy wyciszyć wszystkie nasze ludzkie zmysły, przez które poznajemy świat tylko zewnętrznie. Potrzebujemy jednocześnie obudzić nasze głębokie wewnętrzne zmysły duchowe.
Naszym najgłębszym zmysłem duchowym jest miłość. Maria Magdalena umiłowała Jezusa w pełni, aż do głębi swojego serca. Z miłości i dla miłości w pełni oddała całe swoje życie Jezusowi.
Jezus Marię Magdalenę uwolnił od siedmiu złych duchów. W języku Biblijnym oznacza to, że była w pełni przesiąknięta złymi duchami. Jezus Marii Magdalenie darował w pełni, dużo więcej niż wielu innym. A ten komu więcej darują ten więcej miłuje. Przeczytasz o tym w Ewangelii Łukasza (Łk 7, 36-50).
Jak w tym kontekście jest dziś z nami?
Kiedy siebie samych widzimy tylko jako mało grzeszących, mało winnych. Takich, którzy nie mają wielu wielkich grzechów. Tym samym uznajemy, że nie potrzebujemy, żeby nam Jezus wiele odpuszczał. A ten komu mało się odpuszcza, mało miłuje.
Uznać nawet możemy, że wystarczy nam jakieś samousprawiedliwienie. Wystarczy w swoich myślach, przed samym sobą, wyznać swoje grzechy i winy. Bo przecież z takimi małymi grzeszkami nie warto iść do spowiedzi i zawracać małymi grzeszkami głowy wielkiemu Bogu.
Kiedy twierdzimy, że mało grzeszymy, że mało potrzeba nam odpuścić, tym samym, potrzebujemy uznać tą prawdę płynącą z Ewangelii, że mało będziemy miłować Jezusa.
Takie jest myślenie po staremu, przed poważnym, głębokim nawróceniem. Tak myślimy po staremu, według ciała, tylko według ludzkiego rozumowania opartego na ludzkich zmysłach. W ten sposób sami siebie pozbawiamy się tej głębokiej relacji z Jezusem, głębokiego poznania Jezusa według ducha. Oczyszczamy jedynie zewnętrzne płytkie ludzkie zmysły, którymi i tak nie rozpoznamy Zmartwychwstałego. Wnętrze nasze, głębia naszego serca pozostaje nadal zanieczyszczona. Oczyszczamy się powierzchownie, zewnętrznie, a nasze wnętrze, głębia naszego serca pozostaje cały czas w ciemności. Dlatego nie rozpoznajemy Jezusa Zmartwychwstałego.
Kochamy powierzchownie, zewnętrznie i coraz bardziej brakuje nam prawdziwej autentycznej głębokiej miłości. Nie dajemy sobie odpuścić licznych, poważnych grzechów, dlatego mało miłujemy Jezusa. I tym samym nie mamy możliwości rozpoznać Zmartwychwstałego.
Jezus dziś, dokładnie tak jak wtedy Marii Magdalenie, może objawić się każdemu kto Go bardzo, do głębi, autentycznie i prawdziwie w pełni miłuje.
Kiedy Jezusa bardzo umiłujemy możemy i my dziś zobaczyć, usłyszeć, poczuć Jezusa zmysłami duchowymi.
Jak do tej miłości głębokiej w pełni prawdziwej możemy dojść?
Doskonałym przykładem jest dwoje zakochanych w sobie ludzi. Kobieta i mężczyzna poznają się i zakochują się w sobie. W tedy pragną każdą chwilę spędzać ze sobą. Chcą ze sobą bardzo często rozmawiać. Chcą jak najczęściej słuchać się nawzajem.
Kochającym się, wystarczy być razem ze sobą w milczeniu byle tylko byli blisko siebie. Pragną spędzać sami ze sobą jak najwięcej czasu.
Kiedy już spędzą ze sobą wspólnie odpowiednio dużą ilość czasu. Wtedy wystarczy im jedno małe słowo, jeden drobny gest. Wystarczy, że jedno z nich wypowie z czułością i głęboką miłością imię tej drugiej osoby, a w każdym z nich uruchomia się cała pełnia ich wzajemnej miłości.
Maria Magdalenie po tej pierwszej chwili, w której jeszcze próbowała intepretować otaczającą ją rzeczywistość tylko według ludzkich myśli i ludzkiego rozumowania. Kiedy wszystkie wydarzenia ostatnich godzin próbowała zrozumieć według ograniczonych cielesnych zmysłów. Do tego momentu nie była w stanie rozpoznać Jezusa.
Potrzebowała, zmienić swoje myślenie z tego zewnętrznego, zmysłowego ludzkiego na to myślnie duchowe, głęboko wewnętrzne. Wtedy dopiero mogła rozpoznać Jezusa Zmartwychwstałego myśląc według Ducha, zmysłem duchowym w głębi swojego serca.
Do jej nawrócenia, do zmiany jej myślenia wystarczyło jedno Słowo Jezusa.
Kto dziś z nas ma zbudowaną tak bliską, intymną relację z Jezusem?
Komu wystarczy jedna chwila, jeden gest, jedno Słowo, aby zmieniło się jego myślnie z zewnętrznego fizycznego myślenia według ciała, na wewnętrzne myślenie według ducha?
Kto dziś rozpozna Jezusa Zmartwychwstałego po jednym Słowie?
---
|
Napisz słowo od siebie. Włącz się w rozmowę.
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2026 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju
Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego