Pokój i Radość!
W kontekście dzisiejszej Ewangelii (J 13, 21-33. 36-38), w której słyszymy o grzechach Judasza i Piotra. Judasz, w naszym osądzie najgorszy grzesznik, ostatni z Apostołów, bo jest tym, który Jezusa zdradziła]. Jednak tak samo wielkim grzesznikiem jest Piotr, pierwszy z Apostołów, który Jezusa zaparł się aż trzy razy.
To nam pokazuje, że nie ma świętych krów. Nie ma człowieka, który by nie zgrzeszył. Pytanie pozostaje tylko jedno.
Czy widzę swój grzech, przyznaję się do niego, czy jednak chowam swój grzech jak najgłębiej, żeby się tylko o nim nikt nie dowiedział, nawet sam Jezus?
To dobry moment, żebyśmy wrócili do rozważań, którymi nie zdążyłem się podzielić na naszym ostatnim spotkaniu online. Dzielę się z Tobą moimi prawie surowymi notatkami, które przygotowałem na to spotkanie. To są myśli, refleksje i natchnienia, które spisywałem na bieżąco. Lekko tylko zredagowałem pod względem błędów, które word mi podświetlał. Przechodzę werset po wersecie więc jest w miarę zachowana spójność i ciągłość rozważania, ale gdzieniegdzie może zdarzyć się jakaś myśli i zdanie niespójne, które przyszło do mnie w kontekście rozważania tego Słowa. Wybacz mi, jeśli coś nie będzie do końca spójne. Mam nadzieję, że w większości refleksja będzie zrozumiała.
W tym czasie Wielkiego Tygodnia, ostatnich dni Wielkiego Postu, kiedy już nieubłagalnie zmierzamy do Wielkiego Piątku. Ufam i mam głęboką nadzieję, że komuś te rozważania pomogą przygotować się głębiej do tych Wielkich Dni i z radością oczekiwać na Zmartwychwstałego Jezusa w tą Wielką Noc Paschalną.
Rozważamy Ewangelię Jana (J 8, 1-11), w której uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzają do Jezusa kobietę, przyłapaną na grzechu cudzołóstwa.
Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni.
Triduum Paschalne.
To jedno z tych wydarzeń, które prowadzą Jezusa do Wielkiego Piątku.
Dzisiejsza scena doprowadziła Jezusa do Wielkiego Piątku. On jest nieuniknioną konsekwencją tych wydarzeń, spotkania Jezusa z kobietą, którą pochwycono na grzechu, na cudzołóstwie. W Wielkim Piątku znajduje ona swoje dopełnienie. Bez Wielkiego Piątku nie da się zrozumieć głębi tego co tu się wydarzyło.
Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku,
Pochwycono – na pewno zgrzeszyła. Nie jak w pierwszym czytaniu Zuzanna, którą oskarżono niewinnie. Choć nie wiadomo czy samo cudzołóstwo nie zostało ukartowane. Bo gdzie jest mężczyzna, z którym cudzołożyła?
Postawiono ją pośrodku przed Jezusem.
Przypominają mi się dwie sceny. Jezus stawia człowieka z uschłą ręką pośrodku. (Mk 3, 4) i pyta Go: Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?
Podobnie, kiedy czterech przyjaciół przyniosło sparaliżowanego i przez rozebrany dach spuścili go w sam środek przed Jezusa.
Jezus mówi sparaliżowanemu: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy
Dokładnie to samo czyni z kobietą, którą pochwycono na grzechu. Jezus odpuszcza jej grzechy.
Jak widać w sam środek przed Jezusa można trafić rożnymi drogami.
Kiedy sam przychodzisz do świątyni, żeby się modlić, jak ten człowiek z uschłą ręką. Dzięki przyjaciołom, którzy zanoszą zarówno fizycznie, jak również zanoszą modlitwy do Jezusa w intencji człowieka. A nawet przez grzech, chorobę czy całkowity życiowy paraliż. Nie ważne jak i jaką drogą? Najważniejsze, żeby w końcu trafić w sam środek przed oblicze Jezusa.
W Exsultecie, przepięknej pieśni, którą będziemy śpiewać na rozpoczęcie Wigilii Paschalnej. Tuż po cudownym znaku światła rozpraszającego ciemności grzechu i śmierci. Kiedy w środek zgromadzenia wejdzie Jezus w znaku Paschału palącego się poświęconym światłem. Zaśpiewamy:
O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!
Zaprawdę, szczęśliwa jest moja wina, która doprowadzi mnie do Jezusa. Jednak, kiedy mnie nie doprowadzi do Jezusa, wręcz przeciwnie, może okazać się dla mnie wielkim nieszczęściem.
Co robię, kiedy zgrzeszę?
Co robię, kiedy sam siebie przyłapię na grzechu?
Stawiam się w sam środek przed Miłosiernego Jezusa?
Wszystkie te sceny łączy jeszcze coś ważnego. Jezus w każdej z tych scen akurat naucza, głosi Słowo, głosi Dobrą Nowinę.
Powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?»
Pochwycono. Nieokreślone - Kto? Jak? Kiedy? Skąd się dowiedzieli? Jak do tego doszło? Może to sugerować, że to może było ukartowane.
Faryzeusze i uczeni w Piśmie doskonale znają Prawo, wiedzą, że Prawo każe ukamienować kobietę cudzołożną. Więc po co pytają Jezusa?
Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.
Tacy to wielce sprawiedliwi obrońcy Prawa, którym tak na prawdę nie chodzi o obronę Prawa Bożego, o czystość wiary, obyczajów, moralności. Wykorzystują Prawo Boże, Słowo Boga do atakowania, sądzenia i oskarżania innych ludzi, a na końcu również samego Boga. Prawo i Słowo Boga są dla nich tylko zewnętrzną formą, którą stosują wybiórczo, co im akurat pasuje. Słowa Boga, przez które poznajemy Boże Prawo nie przyjęli do swoich serc. Stosują je instrumentalnie.
Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi.
Kluczowy moment tej sceny.
Po co to robi?
Co Jezus pisze palcem po ziemi?
Może kolejny fragment podpowie nam możliwą odpowiedź.
A kiedy w dalszym ciągu Go pytali
Jezus, nie zwraca uwagi na ich zaczepkę, wystawienie na próbę. Zachowuje się jakby również nie zwracał uwagi na to, jak w tej sytuacji przedmiotowo traktują tę kobietę. Jak traktują drugiego człowieka instrumentalnie. Nic nie odpowiada na ich ponaglanie do odpowiedzi, bo daje im czas i szansę na osobistą refleksję, na zastanowienie się nad swoim postępowaniem i opamiętanie się. Jednak oni byli uparci, zatwardziali w swoich sercach i złym postępowaniu. Dalej brnęli jak myśleli w przebiegłą zasadzkę, z której Jezus nie wybrnie i będą mieli na Niego haka. Po to żeby Go móc oskarżyć o nieprzestrzeganie Prawa.
Tym czasem przez swoją zatwardziałość serca i brak chęci nawrócenia, sami w swoją zasadzkę wpadają.
A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi.
Co zatem Jezus pisze palcem po ziemi?
Wiele jest interpretacji Ojców Kościoła, na temat tego co Jezus pisał palcem po ziemi. Do mnie najbardziej przemawia, że Jezus palcem po ziemi pisał grzechy stojących wokół niego Faryzeuszów i uczonych w Piśmie.
Czytamy w Ewangelii Łukasza (Łk 11,20)
"A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże."
Ziemia jest obrazem człowieka. A w jej głębi ludzkiego serca, na której Jezus sieje Słowo Boga. Przeczytaj wyjaśnienie przypowieści o siewcy, które Jezus tak właśnie tłumaczy swoim uczniom w Ewangelii Mateusza (Mt 13, 18-23).
Dla mnie więc w tym Jezusowym pisaniu po ziemi jest nawiązanie do palca Bożego i wyrzucania złych duchów z serca człowieka.
Tylko, że Jezus zna serca tych Faryzeuszy i uczonych w Piśmie. Nie wyrzuca z ich serca złych duchów, które się w ich sercach rozpanoszyły niemiłosiernie. Jednak oni sami tego nie widzą albo jeszcze gorzej, nie chcą widzieć swoich grzechów i swojej winy. Wolą grzechy widzieć u innych. Wolą innym wytykać ich błędy, słabości, upadki, grzechy. Oni chcą sądzić, ale w swojej pysze, nie zamierzają sądzić siebie i swoich grzechów, ale chcą sądzić i osądzać grzechy innych ludzi.
Dlatego Jezus nie wyrzuca palcem Bożym złych duchów z ich serc? Tylko swoim Bożym palcem, na ziemi ich serc, wypisuje ich własne grzechy?
Kolejne zdanie pięknie to ukazuje.
Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku.
W niektórych manuskryptach są dodane pewne słowa, które pięknie pokazują, że właśnie jest tu mowa o palcu Bożym, który dotyka głębi serca.
Kiedy to usłyszeli i przez sumienie będąc upominani, (będąc zawstydzeni) odchodzili jeden po jednym począwszy od starszych aż do ostatnich i został pozostawiony (został opuszczony) sam Jezus i ta kobieta na środku.
Pisze palcem po ziemi, ale tak naprawdę palcem Bożym po ziemi ich serc. Piesze po ziemi i zamazuje. Pisze kolejny grzech i znowu zamazuje. Kolejny grzech i zamazuje.
Każdy z nich odkrywa w swoim sercu grzech, jeden z grzechów napisanych przez Jezusa na ziemi. Najstarsi czytają i odnajdują w swoim sercu nie tylko jeden z tych grzechów, dlatego odchodzą jako pierwsi. Późnej młodsi, którzy nie zdążyli jeszcze aż tyle nagrzeszyć. Nie złamali może jeszcze wszystkich przykazań z Prawa Mojżeszowego. Jezus pisze palcem po ziemi do tego momentu, aż każdy ze stojących wokół niego przeczytał i ujrzał swój własny grzech. Swój własny grzech, a nie grzech tej kobiety.
Jednak oni w zatwardziałości swoich serc, nie chcą wyznać Jezusowi swoich grzechów. Nie chcą stanąć w samym środku przed Jezusem w całkowicie gołej prawdzie o sobie. Nie wyznają wprost, otwarcie i na głos Jezusowi swoich grzechów. Tym samym nie dają sobie szansy na miłosierdzie. Nie przyjmują od Jezusa przebaczenia. Odchodzą od Jezusa, opuszczając Go.
To jest ogromne zwycięstwo złych duchów, szatana. Kiedy człowiek widzi swój grzech i nie chce przyjąć Bożego miłosierdzia. Nie idzie stanąć przed Jezusem i wyznać Mu swoich grzechów w Sakramencie Spowiedzi i pojednania. To wielka tragedia, kiedy z powodu swoich grzechów opuszczają Jezusa. Odchodzą od Jezusa bez przebaczenia.
Po ludzku mnie to nie dziwi, że oni odchodzą. W końcu sami chcieli zastawić pułapkę na Jezusa tak żeby mieli Go o co oskarżyć. Więc nie dziwi mnie, że czują się bardzo zawstydzeni. Jak mogliby teraz od tego samego Jezusa przyjąć przebaczenie, miłosierdzie. Nawet jakby chcieli przyjąć przebaczenie, to jednak nie wierzą w tak ogromne miłosierdzie Boga. Nie wierzą, że Jezus ma do nich również, tak jak i do tej kobiety, tak wielką miłość i miłosierdzie.
To mi uświadamia ważną prawdę. Przyjęcie od Jezusa miłosierdzi i przebaczenia zależy tylko ode mnie. Jezus już mi przebaczył, tylko ja potrzebuję to przebaczenie przyjąć do głębi serca.
Co ja zrobię ze sobą, kiedy zgrzeszę?
Co zrobię ze swoim życiem po moim grzechu?
Czy pokornie przyznam się przed Bogiem do swoich grzechów i przyjmę od Jezusa miłosierdzie?
Czy odejdę od Jezusa?
Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku.
Dlaczego pozostał tylko Jezus i ta kobieta? Dlaczego wszyscy inni odeszli?
Pozostała tylko ta kobieta, której grzech stał się jawny, wyszedł na światło, został ujawniony, wypowiedziany głośno przed Jezusem.
Ważne. Kobieta stając przed Jezusem. Nie zaprzecza, że zgrzeszyła. Nie tłumaczy się, nie wymawia. Nie usprawiedliwia się przed Jezusem, że nie mogła inaczej postąpić, że jej grzech to nie jest taki straszny, że inni są większymi grzesznikami, że to ona została oszukana, uwiedziona, zmanipulowana… czy cokolwiek innego.
Staje przed Jezusem i nic nie mówi. Przyjmuje sąd nad sobą.
Ale w tym przypadku sędzią jest Miłosierny Jezus.
Jedyny, który w tym zgromadzeniu jest jedynym sprawiedliwym bez grzechu i mógłby pierwszy rzucić w nią kamieniem jest Jezus
Co jednak Jezus robi?
Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!»
Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».
Co Jezus zrobił w zewnętrznym geście widzimy i słyszymy. Jednak najważniejsze co w tej scenie się wydarzyło jest niewidoczne dla oczu i nie słyszalne dla uszu i nie do pojęcia i nie do ogarnięcia ludzkim umysłem. Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co tu tak naprawdę się wydarzyło.
Można to zobaczyć oczami serca, wiary i tylko w kontekście Paschy. Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa.
Jezu nie znosi Prawa Mojżeszowego. A skoro Prawo mówi, że za cudzołóstwo należy się kara śmierci, to grzesznik musi umrzeć. Jezus nie przyszedł znieść Prawa, ale wypełnić do końca.
Grzech tej kobiety, ale również tych faryzeuszów i uczonych w Piśmie Jezus bierze na siebie i to On ponosi za te wszystkie grzechy śmierć na krzyżu. Tak samo Jezus dziś bierze na siebie moje grzechy i Twoje grzechy, grzechy każdego człowieka i umiera za mnie, za Ciebie i za każdego człowieka.
Co teraz ja z tym zrobię?
Czy z zatwardziałym sercem nie przyjmę tej prawdy o sobie, że jestem grzesznikiem. Nie przyjmę przebaczenia. Zwątpię, że Jezus również za mnie umarł na krzyżu. Odwrócę się i odejdę od Jezusa?
Napisz słowo od siebie. Włącz się w rozmowę.
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2026 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju
Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego