Sex, drugs & rock'n'roll

Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. 

Mt 4, 9

Agata Skoczylas

Agata Skoczylas

O mnie...

14 lipca 2022

Kilka miesięcy przed i kilka miesięcy po moich 37 urodzinach spędziłem w bagnie, tonąc w nim coraz bardziej.

 

Każdy dzień w pracy wiązał się z silnymi psychosomatycznymi reakcjami mojego organizmu.

 

Nigdy czegoś takiego wcześniej ani później nie odczuwałem.

 

Ale nie to było najgorsze.

 

Najtrudniejsze było nieustanne kuszenie do przekroczenia tej cienkiej linii, za którą czekała otchłań i nicość.

 

Wiem, że gdybym ją przekroczył to stoczyłbym się w przepaść na samo dno.

 

Wystarczyła jedna błędna decyzja, a ona pociągnęłaby kolejne działania jak przewracające się kostki domino.

 

Runęłoby całe moje życie, a upadek mój byłby wielki.

 

Dziś wiem, że to było doświadczenie jak kuszenie Jezusa na pustyni.

 

 

Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.

 

A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód.

 

Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego:

 

Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem.

 

Lecz On mu odparł:

 

Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

 

Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu:

 

Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień.

 

Odrzekł mu Jezus:

 

Ale napisane jest także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego.

 

Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego:

 

Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon.

 

Na to odrzekł mu Jezus:

 

Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz.

 

Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu.

 

Mt 4, 1-11

 

 

Odczuwałem duchowy głód.

 

Kuszony byłem na różne sposoby, aby go szybko i łatwo zaspokoić.

 

Łatwe do zdobycia jeszcze większe pieniądze.

 

Wystarczyła jedna, nie do końca uczciwa decyzja.

 

Nadużyć swojej władzy, abym pokazał innym kto tu rządzi.

 

Wejść w nieczyste układy, abym mógł wspiąć się jeszcze wyżej.

 

Otwarte możliwości, aby osiągnąć więcej, bardziej, mocniej, szybciej.

 

Wykorzystać swoją pozycję, aby podwładne zaspokoiły moje żądze i popędy.

 

Tak to było sprytnie zorganizowane, że nikt by się o tym nie dowiedział, szczególnie moja narzeczona.

 

Jakby nie wystarczyły kłamstwa, manipulacje i nadużycia to mogłem ostatecznie wszystko i wszystkich sobie kupić.

 

Miałem podstawiane pod nos wszystko co tylko można sobie zapragnąć, wystarczyło zapłacić.

 

Sex, drugs & rock'n'roll oraz alkohol lejący się strumieniami.

 

Poza tym ostatnim, czyli zalewaniem moich stresów alkoholem, aby zapomnieć o tych trudnych doświadczeniach, udało mi się uniknąć pozostałych „uciech”.

 

To było moje bagno, które panowało wokół mnie i otaczało zewsząd.

 

Zły próbował mi wcisnąć ten szlam z każdej strony i na wszelkie sposoby.

 

Przez dopuszczenie do tego kuszenia, Duch Święty doświadczał mojego serca.

 

Przez tą walkę duchową Bóg wystawiał mnie na poważną próbę.

 

Wiem, że sam tej próby i doświadczeń bym nie przeszedł.

 

Brakował już tylko mały krok, nawet nieświadomy, małe potkniecie stoczyłbym się w tą ciemność.

 

Jeden błędny ruch i moje życie rozpadłoby się jak domek z kart.

 

Widziałem wokół siebie ludzi, którzy byli po tej drugiej stronie.

 

Tacy królowie tego świata, niby uśmiechnięci, pełni entuzjazmu, zadowoleni z siebie, dumni ze swojego życia i pozycji.

 

Jednak w ich oczach była pustka.

 

Oni nie tylko tkwili w tym bagnie, ale to bagno było w nich.

 

Z zewnątrz wszystko wyglądało cudownie, pełnia szczęścia i niekończące się pasmo sukcesów.

 

Jednak ich serce było przesiąknięte tym szlamem.

 

Całkowicie nie pasowałem do ich świata.

 

Różniło nas dosłownie wszystko, od myślenia i postrzegania rzeczywistości, po działania i wyznawane wartości.

 

Ta cienka linia oddzielała mnie od wejścia w ich świat.

 

W ten świat cudownie wyglądający z zewnątrz, kuszący łatwym, beztroskim życiem.

 

Dziś wiem, że tylko dzięki Bogu i mojemu aniołowi, który mnie nieustannie strzegł, nie przekroczyłem tej cienkiej czerwonej linii.

 

 

Gorąco Cię pozdrawiam

Arek

 

Odkrywam dla Ciebie Słowo Boga w codzienności

Napisz słowo od siebie. Włącz się w rozmowę.

Przeczytaj pozostałe Boże listy

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2024 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju

Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego