Oczyść swoje pięć kamieni i stań do walki.

pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia,

Agata Skoczylas

Agata Skoczylas

O mnie...

27 stycznia 2026

Pokój i Radość!

 

 

Czego symbolem jest tych pięć gładkich kamieni, które Dawid przed walką z Goliatem wybiera ze strumienia?

 

Człowiek jest osobą cielesno-duchową. Tak czytamy w Księdze Rodzaju (Rdz 2, 7):

 

Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.

 

Dlatego ciało nasze jest związane z tym co ziemskie. Poprzez nasze zmysły pozostajemy w relacji z tym co ziemskie, fizyczne, co możemy zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, poczuć, posmakować.

Symbolem tych naszych pięciu zmysłów, przez które cielesny człowiek postrzega i odbiera ten doczesny świat, jest tych pięć kamieni.

 

Na to, co w człowieku cielesne, na nasze zmysły mogą oddziaływać złe duchy. One jak wataha wilków, nieustannie krążą po tym świecie czyhając kogo skusić, zwieść i sprowadzić na złą drogę. Najgorsze, gdy znajdziemy się wśród tych wilków nie jest to, że nas rozszarpią i pozbawią życia w ciele. Najgorsze jest to, kiedy sami staniemy się jak te wilki. Goliat jest ucieleśnieniem największej, najsilniejszej i najgroźniejszej pokusy - pychy. Kto jej ulegnie i stanie się pyszny, przegrywa walkę o dobre życie na tym świecie i ostatecznie przegrywa całą wojnę o życie wieczne.

 

Dobrze pokusy tego świata i pożądliwości naszych zmysłów opisuje św. Jan w swoim Liście (1J 2,15-17).

 

Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.

 

Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, pochodzi nie od Ojca, lecz od świata.

 

Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki.

 

 

Jeżeli chcemy wypełnić Wolę Boga, której pełnienie prowadzi prostą drogą do życia wiecznego, potrzebujemy stanąć z odwagą do walki. Jeżeli chcemy wygrać tą duchową walkę ze wszystkimi pokusami, pożądliwościami i największym złym duchem Goliatem. Potrzebujemy oczyścić swoje zmysły. To jest ten obraz gładkich kamieni obmywanych codziennie przez nurt płynącego strumienia.

 

Płynąca woda jest symbolem Ducha Świętego. On ma moc nas obyć z każdego brudu, grzechu, niegodziwości, pożądliwości.

 

W naszej duszy nieustannie toczy się walka między naszymi pożądliwościami i pokusami złego ducha, a tym co dobre, co pochodzi od Ducha Świętego. Wiele razy każdego dnia potrzebujemy wybierać za czym pójdziemy. Czy pójdziemy za pokusami złego ducha, zaspokajając pożądliwości naszych cielesnych zmysłów? Czy pójdziemy za tym co pochodzi z Ducha Świętego? Czy oddamy się w niewolę temu co proponuje ten świat? Czy podejmiemy walkę o swoją wolność i pokonamy złego ducha, Goliata?

 

 

Święty Paweł bardzo dokładnie opisuje to w Liście do Rzymian (Rz 8, 5-39).

 

Choć dość długi ten fragment, to warto go przeczytać w całości.

 

Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha – do tego, czego chce Duch.

Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha – do życia i pokoju:

ponieważ dążność ciała jest wroga Bogu, nie podporządkowuje się bowiem Prawu Bożemu, ani nawet nie jest do tego zdolna.

A ci, którzy według ciała żyją, Bogu podobać się nie mogą.

Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka.

Jeżeli zaś ktoś nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy.

Skoro zaś Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu, duch jednak ma życie na skutek usprawiedliwienia.

A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa <Jezusa > z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha.

Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała.

Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha zadawać będziecie śmierć popędom ciała – będziecie żyli.

Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi.

Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: <<Abba, Ojcze!>>

Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi.

Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa; skoro wspólnie z Nim cierpimy, to po to, by wspólnie mieć udział w chwale.

Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić.

Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych.

Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych.

Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia.

Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując <przybrania za synów > – odkupienia naszego ciała.

W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni. Nadzieja zaś, której [spełnienie już się] ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda?

Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy.

Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami.

Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.

Wiemy też, że <Bóg > z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamysłu.

Albowiem tych, których przedtem poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był Pierworodnym między wielu braćmi.

Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał – tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił – tych też obdarzył chwałą.

Cóż więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?

On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby także wraz z Nim wszystkiego nam nie darować?

Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia?

Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?

Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?

Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce na rzeź przeznaczone.

Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował.

I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce,

ani co [jest] wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Napisz słowo od siebie. Włącz się w rozmowę.

Przeczytaj pozostałe Boże listy

arrow left
arrow right

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2026 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju

Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego