Pokój i Radość!
Kontynuujemy rozważania sceny zwiastowania, a konkretnie jej sam początek. Pierwszą reakcję i postawę Maryi tuż po tym jak Anioł Gabriel wszedł do niej i usłyszała jego słowa.
Dla nas oczywistym jest, że to był Anioł Gabriel i się nad tym raczej nie zastanawiamy. Tylko, czy Maryja to wiedziała?
Czy Maryja od samego początku wiedziała, że to właśnie Anioł Gabriel, posłaniec od Boga do niej wszedł?
My jesteśmy tacy mądrzy, bo chwile wcześniej przeczytaliśmy w pierwszym zdanie tej Ewangelii, które mówi nam wprost. Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja.
Na dodatek, kiedy mamy przed oczami liczne ikony i obrazy przedstawiające scenę zwiastowania. To co widzimy? Maryję i obok niej stojącą postać ze skrzydłami, która nie budzi wątpliwości, że to Anioł Boży.
Jednak zastanówmy się czy Maryja była tego pewna od samego początku?
Zdecydowanie tego nie wiedziała.
Żeby to sobie dobrze uświadomić, potrzebujemy porzucić wszystkie nasze schematy myślenia i to co już wiemy na temat tej sceny i jak ją sobie wyobrażamy na podstawie ikon i obrazów.
Anioły są istotami duchowymi. Nie możemy ich ani zobaczyć, ani usłyszeć naszymi cielesnymi zmysłami. Nie ma w opisie tej sceny mowy, że podczas zwiastowania było inaczej, że Anioł Gabriel się zmaterializował.
Anioł wszedł do Maryi. Nie oznacza, że w widzialnej postaci wszedł do domu, do pokoju, do miejsca, w którym akurat przebywała Maryja.
Anioł wszedł do Maryi, do jej wnętrza, do serca Maryi. Słowa Anioła wypływały z jej wnętrza, z serca Maryi. Prawdopodobnie jako zwyczajna myśl, których niezliczona ilość nieustannie pojawia się również w naszych głowach. Poza jej niezwykle cudowną treścią, nie różniła się od innych codziennych myśli.
I w tym przejawia się największa trudność w rozeznaniu czy ta myśl pochodzi od Anioła Bożego, dobrego ducha? Czy jest podszeptem pochodzącym od złego ducha? Czy też jest wytworem naszej własnej wyobraźni i wewnętrznych pragnień?
Maryja też tego od razu nie wiedziała. Dlatego po jej pierwszej naturalnej reakcji wstrząśnienia, zatrwożenia się i niepokoju Maryja staje się jeszcze bardziej czujna. Tak silne emocjonalne reakcje są jak czerwona lampka kontrolna w samochodzie i głośny, wyraźny sygnał dźwięku ostrzegający, że coś ważnego się dzieje. Maryja to wie i co robi?
Rozważa, co by miało znaczyć to pozdrowienie.
Maryja nie przyjmuje tych myśli bezrefleksyjnie. Nie przypisuje ich bez rozeznania Aniołowi Bożemu. Nie utożsamia się natychmiast z tymi myślami i nie idzie za nimi w ciemno.
Greckie słowo rozważać sugeruje, że Maryja bardzo wnikliwie przyglądała się całej myśli. Jednocześnie bardzo dokładnie rozliczała każde słowo, które przed chwilą usłyszała. Nie pozostawiła najmniejszego słowa, litery, ani przecinka tej myśli bez dogłębnego rozważenia. Nie pozostawia najmniejszego pola na sugestię, która miałaby choćby pozór zła.
Maryja nie daje się tak łatwo nabrać na tak pięknie brzmiące słówka. A przecież mogłaby w nie po prostu uwierzyć. Bo to pozdrowienie jest na wskroś pozytywne. Mówiące o Panu Bogu, o Jego łasce. Nie ma tu niby nic podejrzanego.
Ale Maryja nie przyjmuje tych cudownych słów bezrefleksyjnie. Nie przyjmuje ich do serca bez dokładnego przyjrzenia się im. Bo mogłoby się okazać, że te cudowne słowa są jak smakowicie wyglądający robaczek dla wygłodniałej rybki. Tylko, że ten robaczek jest na haczyku wędki, którą trzyma demon. Próbuje na te piękne słówka zarzucane na myśl, złowić niewinną, młodą dziewczynę. Licząc, że ze względu na jej młody i brak doświadczenia złapie się ona jak mucha na lep.
Ta scena dzieje się na początku Nowego Testamentu. Przypomina mi inną scenę z początków Starego Testamentu. Gdzie przebiegły wąż, właśnie takimi ładnymi słówkami zwiódł Ewę w Raju.
Mam przekonanie, że Maryja doskonale zna tą historię. O czym my, bardzo często dziś niestety zapominamy. Bardzo łatwo dajemy się złowić na pięknie brzmiące słówka. Na pochlebstwa, wywyższanie i dowartościowanie, szczególnie kiedy brakuje nam zdrowego poczucia własnej wartości. Dajemy się złowić demonowi na pięknie brzmiące obietnice szczęścia i radości.
To jest metoda, którą od zarania dziejów nagminnie stosują złe duchy, demon, wąż starodawny.
Dlatego nie możemy wierzyć każdej myśli, która przychodzi nam do głowy. Potrzebujemy tak jak Maryja każdą myśl rozważać i badać skąd pochodzi.
Co jest bardzo ważne. Następny zwrot, który czytamy w Ewangelii: co by miało znaczyć to pozdrowienie. Dosłownie mówi o tym, że Maryja rozważa jakiego rodzaju są to słowa? Skąd pochodzą i od kogo pochodzi to pozdrowienie?
Jednocześnie zwrot ten niesie nam bardzo ważną informację o głębokiej postawie serca Maryi. Potrzebujemy i my mieć dokładnie taką sama postawę serca, kiedy chcemy pełnić w swoim życiu Wolę Boga.
Postawa Maryi jest radykalna. Jeżeli po rozważeniu tego pozdrowienia, dojdzie do wniosku, że pochodzi ono od złego ducha albo jest wyrazem jej nieuporządkowanych pragnień, które mogłyby ją zaprowadzić na złą drogę. To bez żadnego żalu i rozpamiętywania w przyszłości, odrzuci je w całości.
Natomiast kiedy uzna, że Słowa te pochodzą od Dobrego Anioła, którego sam Bóg do niej posłał. To Maryja przyjmie bez najmniejszego sprzeciwu, każde Słowo, które jej Anioł zwiastuje. Przyjmie Wolę Boga w pełni i z głęboką wiarą i zaufaniem, bez najmniejszego cienia wątpliwości. Świadczą o tym słowa Maryi, które wypowiada na zakończenie: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego.
Zwróć uwagę, że nie zachłysnęła się pięknymi słówkami ani cudowną obietnicą. Nie rozważa w pierwszej kolejności, jakby to było pięknie i cudownie być tak wyjątkową i błogosławioną, pełną szczęścia osobą. Zanim o tym pomyśli. Najpierw rozważa skąd pochodzi i jakiego rodzaju jest ta myśl, która do niej przyszła.
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.
Całe to zdanie opisujące pierwszą reakcję i postawę Maryi, której głębszy i bardziej dosadny sens próbowałem nakreślić w naszych rozważaniach mówi nam, to co słyszymy w Słowach z Księgi Przysłów (Prz 9, 10)
Początkiem mądrości jest bojaźń PANA, poznanie Świętego umiejętnością rozeznania.
Dzisiejszy Psalm i Ewangelia dają nam sugestywne obrazy, które ukazują do czego prowadzi dobra umiejętność rozeznawania i zaufania Bogu. A do czego brak tej umiejętności, który nawet Arcykapłanów zwiódł, tak że nie rozpoznali w Jezusie Mesjasza i ostatecznie zdecydowali się zabić nie tylko Jezusa, ale również Łazarza, którego wskrzesił.
Psalm (Ps 27 (26), 1bcde. 2. 3. 13-14 (R.: 1b))
Pan moim światłem i zbawieniem moim
Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę?
Pan moim światłem i zbawieniem moim
Gdy mnie osaczają złoczyńcy,
którzy chcą mnie pożreć,
oni sami, moi wrogowie i nieprzyjaciele,
chwieją się i padają.
Pan moim światłem i zbawieniem moim
Nawet gdy wrogowie staną przeciw mnie obozem,
moje serce nie poczuje strachu.
Choćby napadnięto mnie zbrojnie,
nawet wtedy ufność swą zachowam.
Pan moim światłem i zbawieniem moim
Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.
Pan moim światłem i zbawieniem moim
Aklamacja
Chwała Tobie, Królu wieków
Witaj, nasz Królu i Zbawicielu,
Ty sam zlitowałeś się nad grzesznymi.
Chwała Tobie, Królu wieków
Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 12, 1-11)
Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku.
Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» Powiedział zaś to nie dlatego, że dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co składano.
Na to rzekł Jezus: «Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie».
Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili zabić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.
Napisz słowo od siebie. Włącz się w rozmowę.
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2026 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju
Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego