Co to za nauka z dzisiejszej Ewangelia, że wlewa w moje serce dużo pokoju?

Pierwsze czytanie to szczyt mądrości życiowej, której uczyć się będę do końca życia.

Agata Skoczylas

Agata Skoczylas

O mnie...

16 września 2026

Pokój i Radość!

 

 

Dzisiejsza Ewangelia nauczyła mnie jednej z najważniejszych rzeczy, która wlewa w moje serce dużo pokoju. Natomiast pierwsze czytanie to szczyt mądrości życiowej, której uczyć się będę do końca życia.

 

 

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza (Łk 7, 31-35)

 

Jezus powiedział do tłumów:

 

«Z kim mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci przesiadujących na rynku, które głośno przymawiają jedne drugim: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie płakaliście”.

 

Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność».

 

 

Bardzo często spotykam się z taką postawą ludzi, o których mówi dziś Jezus.

 

Perykopa ta w Lekcjonarzu zatytułowana jest: Duch przekory przeszkodą w przyjęciu królestwa Bożego.

 

Dlaczego taka przekora jest tak powszechna?

 

Po pierwsze, dlatego, że Ci którzy tak myślą, uważają, że są „pępkiem świata” i wszyscy wokoło mają tańczyć jak oni im zagrają.

Kiedy ich spotyka jakieś powodzenie, odnoszą jakiś sukces i z tego powodu cieszą się i bawią. To uważają, że wszyscy wokoło powinni cieszyć się razem z nimi. Kiedy natomiast doświadczają jakiegoś niepowodzenia, to każdy powinien razem z nimi biadać i lamentować.

 

Po drugie tacy ludzie są przekonani, że wiedzą najlepiej, jak inni powinni postępować i żyć. Kiedy ktoś np. podejmuje post lub inne wyrzeczenia. Uznają, że religia wyprała im mózgi i zły duch ich opętał. A kiedy radują się i weselą, tryskają szczęściem i uśmiechem uznają, że są pod wpływam jeszcze gorszego złego ducha. Szczególnie kiedy sami nie doświadczają takiego błogosławieństwa.

 

Ta Ewangelia nauczyła mnie, że mam nie przejmować się oceną i opinią innych ludzi, szczególnie tych, którzy są daleko od Boga. Nie słuchają mądrości Słowa Boga i prawdy płynącej z nauki Jezusa, bo sami wszystko, zawsze wiedzą najlepiej.

 

 

Może ktoś wątpiący zapytać.

A czego to ja mogę się mądrego nauczyć ze Słowa Boga?

Jaką to prawdę objawić mi może nauka Jezusa?

 

Dziś akurat, Paweł ukazuje nam najdoskonalszą mądrość, którą możemy się kierować w drodze naszego życia.

 

 

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian (1 Kor 12, 31 – 13, 13)

 

Bracia:

 

Starajcie się o większe dary, a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą.

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i wiarę miał tak wielką, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał – byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic mi nie pomoże.

 

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.

 

Miłość nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.

 

Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.

 

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś ujrzymy twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.

 

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: największa z nich jednak jest miłość.

 

 

Kiedy chcę sprawdzić czy i na ile nauczyłem się żyć według tego Słowa. To czytam ten Hymn o Miłości podstawiając w miejsce słowa „Miłość” moje imię i sprawdzam, czy i na ile jest to prawda o mnie.

 

… cierpliwy jest.

… łaskawy jest.

… nie zazdrości.

… nie szuka poklasku.

… nie unosi się pychą.

… nie jest bezwstydny.

… nie szuka swego.

… nie unosi się gniewem.

… nie pamięta złego.

… nie cieszy się z niesprawiedliwości.

… współweseli się z prawdą.

… wszystko znosi.

… wszystkiemu wierzy.

… we wszystkim pokłada nadzieję.

… wszystko przetrzyma.

 

Czy trwają w moim sercu wiara, nadzieja i miłość?

Napisz słowo od siebie. Włącz się w rozmowę.

Przeczytaj pozostałe Boże listy

arrow left
arrow right

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2026 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju

Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego