W jaki sposób mam dotknąć się Jezusa, żeby mnie uzdrowił?

Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie!

Agata Skoczylas

Agata Skoczylas

O mnie...

11 lutego 2026

Pokój i Radość!

 

 

Dziękuje Jezusowi, że przychodzi nam z pomocą. W dzisiejszej Ewangelii daje nam odpowiedź na dylemat, który pojawił się na naszym poniedziałkowym spotkaniu online. Na pytanie, na które ja nieumiejętnie próbowałem odpowiedzieć, Jezus rzuca jasne światło dosłownie w kilku słowach.

 

W jaki sposób mam dotknąć się Jezusa, żeby mnie uzdrowił, tak jak tych wszystkich ludzi z ziemi Genezaret?

 

Słowa Ewangelii według Świętego Marka (Mk 7, 14-23)

 

Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego:

 

«Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!»

 

Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść.

 

Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste.

 

I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym».

 

 

Żebym dotknął się Jezusa tak aby moc wyszła z Niego i mnie uzdrowiła potrzebuję dotknąć się czystym sercem, przepełnionym wiarą. Dopóki moje serce wypełnione jest tymi wszystkimi złymi myślami, grzechami, przewrotnością, podstępem, kłamstwem, egoizmem, zazdrością, nieprzebaczeniem, pychą. O ile, z tak nieczystym sercem, w ogóle chcę się do Jezusa zbliżyć.

To dotykam się Jezusa jedynie powierzchownie, zewnętrznie. Ten cały brud serca staje między mną, a Jezusem i oddziela mnie od Niego. Nawet jakbym chciał, to nie mogę bezpośrednio dotknąć się Jezusa.

 

Inna historia. Opisują ją w Ewangelii wszyscy trzej Synoptycy (Mk 5, 21-34, Mt 9,18-22, Łk 8,40-48). Opowiada o tym jak wielu, niby wierzących żydów, cisnęło się do Jezusa i dotykało Go. Jednak tylko jedna kobieta prawdziwie się Go dotknęła i tylko ona została uzdrowiona. Ona miała w sercu tylko jedną myśl: Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

 

Ta kobieta miała serce wypełnione wiarą. Prawdziwie wierzyła, że Jezus i tylko Jezus, może ją uzdrowić i uwolnić od jej nieszczęścia.

 

Po wielu latach działania tylko po ludzku. Opierania się tylko na swoich sposobach wyjścia z tej trudnej sytuacji. Szukania ratunku i uzdrowienia tylko u innych ludzi. Wydając wszystkie pieniądze na lekarzy i leczenie. Po ludzku zrobiła wszystko co mogła i nic jej to nie pomogło. Nadal każdego dnia uchodziło z niej życie.

 

To jest historia wielu z nas żyjących współcześnie. Robimy wszystko co w naszej ludzkiej mocy, pędzimy, goniąc za rozwiązaniem swoich problemów, za zdrowiem, za pieniędzmi. Tracąc przy tym wszystkie siły, zdrowie i pieniądze.

 

Często, kiedy stracimy dosłownie wszystko i nic nam już nie pozostaje, dopiero wtedy budzimy się z tej ślepej gonitwy. Dochodzimy do tej prawdy, że nic sami, po ludzku, bez Boga, bez Jezusa nie jesteśmy w stanie zrobić.

 

Dopiero po pewnym czasie widzimy, że trudne wydarzenia w naszym życiu były nam mimo wszystko potrzebne. Tak jak tej kobiecie cierpiącej na upływ krwi, 12 lat trudnych doświadczeń pomogło oczyścić jej serce. Choroba, która prowadziła ją prostą drogą do śmierci, ostatecznie doprowadziła ją do Jezusa. Przyszła i dotknęła się Jezusa sercem przepełnionym czystą wiarą. Ten dotyk czystego serca z wiarą sprawił, że odzyskała zdrowie.

 

Jezus na koniec mówi do uzdrowionej kobiety.

 

Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!

 

Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła.

 

 

To samo o wierze i zaufaniu słyszymy w dzisiejszym Psalmie.

 

Psalm (Ps 37 (36), 5-6. 30-31. 39-40 (R.: por. 30a))

 

Słowa mądrości głosi sprawiedliwy

 

Powierz Panu swą drogę,

zaufaj Mu, a On sam będzie działał.

On sprawi, że twa sprawiedliwość zabłyśnie jak światło,

a prawość twoja jak blask południa.

 

Słowa mądrości głosi sprawiedliwy

 

Usta sprawiedliwego głoszą mądrość,

a język jego mówi to, co słuszne.

Prawo Boże jest w jego sercu

i nie zachwieją się jego kroki.

 

Słowa mądrości głosi sprawiedliwy

 

Zbawienie sprawiedliwych pochodzi od Pana,

On ich ucieczką w czasie utrapienia.

Pan ich wspomaga i wyzwala,

wyzwala od występnych i zachowuje,

On bowiem jest ich ucieczką.

 

Słowa mądrości głosi sprawiedliwy

 

 

Jakże trudne to jest dla nas, aby tak w pełni zaufać Jezusowi i powierzyć Panu swoją życiową drogę, aby Bóg sam mógł działać.

 

Po naszej stronie jest słuchać Jezusa i zachowywać Słowo Boga w swoim sercu. To Słowo najpierw oczyści nasze serce z tych wszystkich złych myśli, z nieczystości, z pychy. W ten sposób zrobimy miejsce w swoim sercu na wiarę, tą prawdziwą i głęboką wiarę. Dopiero wtedy będziemy mogli dotknąć się Jezusa z czystą wiarą i zaufaniem. Taki dotyk ma moc nas uzdrowić, ocalić, wyzwolić i zbawić.

 

 

Nie wierz mi na słowo. Nie wierz w to co ja Ci pisze i mówię. Weź przykład z królowej Saby, o której słyszymy dziś w pierwszym czytaniu (1 Krl 10, 1-10).

 

Ona usłyszała o wielkiej mądrości, którą Bóg obdarza wybranych. Poszła więc, aby go osobiście wypróbować i wypytać o wszystko co ją nurtowało. Nie dowierzała, dopóki sama nie przyszła i nie zobaczyła na własne oczy, że nawet połowy jej nie powiedziano o jego dziełach i jego mądrości. Przekonała się osobiście, że przewyższa on mądrością i powodzeniem wszystkie pogłoski, o których tylko słyszała.

 

 

Czytanie z Pierwszej Księgi Królewskiej (1 Krl 10, 1-10)

 

Królowa Saby, usłyszawszy o rozgłosie Salomona, przybyła, aby go osobiście wypróbować przez roztrząsanie trudnych zagadnień. Przyjechała więc do Jerozolimy ze świetnym orszakiem i wielbłądami, dźwigającymi wonności i bardzo dużo złota oraz drogocennych kamieni. Następnie przyszła do Salomona i odbyła z nim rozmowę o wszystkim, co ją nurtowało. Salomon zaś udzielił jej wyjaśnień we wszystkich zagadnieniach przez nią poruszonych. Nie było zagadnienia, którego król by nie znał i którego by jej nie wyjaśnił.

 

Gdy królowa Saby ujrzała całą mądrość Salomona oraz pałac, który zbudował, jak również zaopatrzenie jego stołu w potrawy i napoje, i mieszkanie jego dworu, stanowiska usługujących mu, ich szaty, jego podczaszych, jego całopalenia, które składał w świątyni Pańskiej, wówczas wpadła w zachwyt. Dlatego przemówiła do króla:

 

«Prawdziwa była wieść, którą usłyszałam w moim kraju o twoich dziełach i o twej mądrości. Jednak nie dowierzałam tym wieściom, dopóki sama nie przyjechałam i nie zobaczyłam na własne oczy, że nawet połowy mi nie powiedziano. Przewyższyłeś mądrością i powodzeniem wszelkie pogłoski, które usłyszałam.

 

Szczęśliwe twoje żony, szczęśliwi twoi słudzy! Oni stale znajdują się przed twoim obliczem i wsłuchują się w twoją mądrość! Niech będzie błogosławiony Pan, Bóg twój, za to, że upodobał sobie ciebie, aby cię osadzić na tronie Izraela; z miłości, jaką żywi Pan względem Izraela na wieki, ustanowił ciebie królem dla wykonywania prawa i sprawiedliwości».

 

Następnie dała królowi sto dwadzieścia talentów złota i bardzo dużo wonności oraz drogocennych kamieni. Nigdy nie przyniesiono więcej wonności od tych, które królowa Saby dała królowi Salomonowi.

Napisz słowo od siebie. Włącz się w rozmowę.

Przeczytaj pozostałe Boże listy

arrow left
arrow right

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2026 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju

Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego