Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2022 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju

Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego

26 września 2022
Ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym? 1J 5, 5b
23 września 2022
Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie. Ap 3, 21
22 września 2022
Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników. Mt 9, 13
20 września 2022
Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. J 2, 5
20 września 2022
Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was. 1P 5, 7
16 września 2022
Zesłał (Pan) swoje słowo, aby ich uleczyć, i ocalił ich od zagłady. Ps 107, 20
15 września 2022
Potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. J 3, 14-15

Przeczytaj pozostałe Boże listy

Napisz słowo od siebie. Włącz się w rozmowę.

Jedziesz ze mną dalej tą ścieżką rowerową do Boga?

 

Gdybyś nie czytał wczorajszego listu, to go najpierw przeczytaj, bo dziś jedziemy dalej i kontynuujemy refleksję z wczoraj.

 

 

Skorzystajmy jeszcze z okazji, że nasze rowery są oparte o płot.

 

Zanim ruszymy w dalszą duchową podróż porozmawiajmy poważnie.

 

O czym, a raczej o kim?

 

O Tobie rzecz jasna.

 

 

Pytam się Ciebie czy jedziemy dalej i Ty być może nawet bardzo tego chcesz.

 

Chcesz w końcu, tak jak Ci ślepcy zobaczyć tą ścieżkę do Boga.

 

Pragniesz wyjść z depresyjnego Jerycha i chcesz ruszyć z miejsca.

 

Pragniesz głęboko w sercu, pójść tą drogą, krok w krok za Jezusem.

 

Lecz ciągle masz jeszcze swoje przeszkody, które Ci to uniemożliwiają.

 

Może nie umiesz odnaleźć tej ścieżki do Boga, może nie masz jeszcze Bożego roweru albo może nie umiesz jeszcze jeździć na tym rowerze.

 

 

Tworząc dotychczasowe moje kursy zakładałem, że każdy z uczestników ma określoną wiedzę, ma już pewne umiejętności, posiada odpowiednie narzędzia oraz ma też wystarczająco wysoką motywację aby się osobiście rozwijać i duchowo wzrastać.

 

U bardzo wielu osób, uczestników moich kursów to się sprawdziło.

 

Świadczą o tym bardzo osobiste, pełne emocji listy, które przy okazji każdego z kursów otrzymuję.

 

 

Jednak od niemal roku mam w sercu przeświadczenie, że czegoś jeszcze brakuje.

 

Nie czegoś nowego, większego, mocniejszego, szybszego.

 

Nie wyczynowych narzędzi, wyczynowego roweru aby pokonać ostatni najtrudniejszy stromy odcinek, tą ścieżką rowerową na szczyt.

 

Ani większej motywacji żeby wykrzesać dodatkowe siły.

 

Ani też jeszcze większej odwagi aby ten stromy odcinek nad głęboką przepaścią pokonać.

 

 

Na podstawie wielu rozmów dochodzę do jednego ważnego wniosku.

 

Większość nawet nie myśli o zdobywaniu najwyższych osobistych ani duchowych szczytów, kiedy największą trudność sprawia im już sam pierwszy krok.

 

Wielu nie myśli o dalekich podróżach ani tych w głąb duszy, kiedy trudność sprawia im ruszenie z miejsca.

 

Czy te trudności dotyczą również Ciebie?

 

Chcesz ruszyć ale czujesz się jak sparaliżowany.

 

Chcesz zrobić krok ale jakby Ci ktoś nogi związał.

 

Chcesz pójść za Jezusem ale nie widzisz drogi.

 

 

Zabrzmi to pewnie banalnie lecz nie daj się zwieść pozorom.

 

Żebyś wyruszył w daleką podróż, potrzebujesz najpierw zrobić pierwszy krok.

 

Żebyś zdobył duchowe Himalaje, potrzebujesz najpierw wyjść z domu.

 

Żebyś pojechał ścieżką Boga, potrzebujesz najpierw przyjąć ten Boży rower i nauczyć się na nim jeździć.

 

 

Na potwierdzenie moich przemyśleń, zacytuję Ci list od Agnieszki oraz fragment z refleksji, którą mi przesłała.

 

 

„Witaj Arku,

 

dawno się nie kontaktowaliśmy. Wciąż dostaje pocztę od Ciebie i do napisania teraz sprowokował mnie Twój mail na temat kroku do miłości Boga, nt chrztu i tego, że właśnie tam mamy tożsamość a przez zanurzenie w śmierć Jezusa też udział w niej, a więc w Jego życiu, a więc jest otwarta droga do relacji z Bogiem jako Ojcem. Tyle tylko, że wciąż to słyszymy i sama mogę powiedzieć o sobie, że to długa droga, by te treści przedostały się faktycznie do serca.

 

Jestem od roku na studiach Ciało Więź Tożsamość na Uniwersytecie Benedykta XVI w Wiedniu. Ostatnio, wchodząc w relacje dziecko - matka prowadzący przeprowadził nas przez znane nam już wydarzenie - powrót syna marnotrawnego, ale z perspektywy Ojca. Wysyłam ten tekst, który przetłumaczyłam, w załączeniu. Może będzie też pomocą dla Ciebie. Może też dla innych. Te konkretne kroki są też i u mnie, oprócz wielu innych, które się dzieją, ważnymi zmianami. Bo okazuje się, że tak wiele jest już dane. A nasza trudność leży głównie w przyjmowaniu.”

 

 

I jeszcze fragment tekstu, o którym wspomina Agnieszka:

 

 

„Przyjrzyjmy się sytuacji, kiedy dziecko chce nauczyć się jeździć na rowerze. Jest ciekawe i zmotywowane, bo jazda na rowerze oznacza, że jest już duże. I dlatego z odwagą wsiada na rower i chcąc ostrożnie przejechać pierwsze metry, chwytając równowagę, przewraca się. To boli. Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim w sercu (psychice), bo jeszcze przed chwilą dziecko było pełne tęsknoty za wielkością, a teraz

 

czuje się małe i biedne. Wstrząs sięga aż do serca i w uczuciach dziecka szybko rozrasta się do rozmiarów rozpaczy. Ono nie radzi sobie z tą głęboką rozpaczą i ponieważ poprzez tę porażkę czuje się jakby odcięte od swojej nadziei, płacząc biegnie z otwartymi ramionami do mamy.

 

Co jednak dzieje się w sercu matki, w której ramiona biegnie to dziecko? Czy ona mówi, że wszystko się ułoży? Albo że jutro dziecko o wszystkim zapomni? Nie! Naprawdę współczująca mama pochyla się nad dzieckiem, bierze je w ramiona i głosem oraz słowami pełnymi empatii mówi do niego: „To musi cię bardzo boleć!” To znaczy, że matka przyjmuje ból dziecka w swoich słowach – i dokładnie to uspokaja dziecko. Psychologia ma na to piękne słowo: containing, co oznacza, że matka niejako trzyma w sobie ból dziecka. W ten sposób, jak mówią psychologowie, matka „odtruwa” ten ból, co prowadzi do tego, że dziecko zostaje uwolnione ze swojej niemocy i czuje znów nadzieję i ochotę, żeby dalej ćwiczyć jazdę na rowerze.”

 

 

Piszemy wam o tym, co było od początku.

 

O tym, co słyszeliśmy i widzieliśmy na własne oczy, co oglądaliśmy i dotykaliśmy własnymi rękami - o Słowie Życia.

 

To życie się objawiło, a myśmy je widzieli i o nim świadczymy.

 

Głosimy wam życie wieczne, które jest u Ojca, a nam zostało objawione.

 

To, co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, głosimy także wam, abyście i wy trwali z nami w łączności.

 

A jest to łączność z Ojcem i z Jego Synem, Jezusem Chrystusem.

 

Piszemy o tym, aby nasza radość była pełna.

 

Takie jest orędzie, które usłyszeliśmy od Niego i które wam głosimy:

 

Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności.

 

1J 1, 1-5

 

 

Miłością ożywiany z odwagą, radością i mocą Ducha Świętego pełnij Wolę Boga w codzienności

 

Gorąco Cię pozdrawiam

Arek

 

Odkrywam dla Ciebie Słowo Boga w codzienności

27 kwietnia 2022

Agata Skoczylas

O mnie...

Agata Skoczylas

Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności.

1J 1, 5a

Czego Ci brakuje, żebyś wyruszył na rowerze ścieżką do Boga?