W gronie kilku osób rozmawialiśmy o rozpoczynającym się Wielkim Poście. Ktoś zaproponował zalecenie:
Oczyścić serce ze wszystkiego, co nie jest miłością.
Ha, niby oczywista oczywistość. Co chwilę coś próbuje wedrzeć mi się do serca: przez tytuł w gazecie, zasłyszaną informację, czyjąś zauważona minę, i te nieustannie przelatujące myśli. Następnego ranka pełen zapału poprosiłem żonę, żeby w ramach ćwiczeń wskazywała każdy moment w moim zachowaniu, który jest sprzeczny z przyjętym postanowieniem.
Pod wieczór zwróciłem się do niej:
– Wiesz co, może pokazuj mi już tylko co jakiś czas, bo tak za każdym razem…
*
Niedawno znów natknąłem się na pytania, które często stawia się jako wyzwanie: „Co zrobiłem dla Chrystusa?”, „Co mogę zrobić dla Chrystusa?”, itp. Pytania zawarte w księgach różnych świętych, w artykułach mądrych ludzi. Zastanawiało mnie: skąd takie sformułowanie? Rozumiem, że może to służyć rozbudzeniu do bożego działania, skłaniać do aktywności. Dla mnie to jedne z najbardziej zwodniczych pytań. Co mogę zrobić dla Chrystusa? Nic. On ma wszystko, a szukając odpowiedzi łatwo wpaść w złudzenie, że coś mogę samemu.
Pytaniem sensownym dla mnie jest: „Co mogę zrobić z Chrystusem?” Moje zadanie w życiu to, jak pisał św. Ignacy Loyola, „chwalić Boga, czcić i Jemu służyć”. Stąd w działaniu pomocą może być sprawdzenie: „Czy w tym, co robię, wielbię i czczę Boga?” Jeśli tak – jeśli podejrzewam, że tak – to mogę się tego podjąć, z wiarą, że robię to z Nim.
Swoimi przemyśleniami na temat wątpliwych dla mnie pytań podzieliłem się z pewną krytyczną osobą. A ona na to:
– Rozumiem, ale przecież tak pisali święci, a nawet niedawno czytałam mądry artykuł, który…
Napisz słowo od siebie. Dołącz do rozmowy.
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2013-2025 - FUNDACJA BOGActwo Rozwoju
Chrześcijańska Fundacja Rozwoju Osobistego i Duchowego