adwentowy kurs na Nowe Narodzenie
adwentowy kurs na Nowe Narodzenie

- 1 -

 

<>NN< adwentowy kurs
na Nowe Narodzenie

 

 

Jezus: Nie dziw się, że ci powiedziałem:
Trzeba wam się na nowo narodzić.


J 3, 7


Dobry wieczór.

 

Nastała noc w niedzielę 2 grudnia.


Zaczyna się Adwent A.D. 2018.
 

Czas radosnego oczekiwania na przyjście Pana oraz na Boże Narodzenie.
 

Okres oczekiwania na najbardziej radosny czas świętowania.

Dziś, w ten wyjątkowy dzień zaczynamy nasz adwentowy kurs na Nowe Narodzenie.


Jezus mówi: Trzeba Ci się na nowo narodzić.
 

Tobie też się to może przydarzyć.



Większość osób z którymi rozmawiam albo nie wie o czym mowa, albo ma z tym pewien głupi problem.

Myślą, że potrzebują specjalnych supertajemnych sposobów, aby odmienić swoje życie.
Aby odzyskać radość życia.
Aby poczuć się jak nowo narodzony.
Aby właśnie się na nowo narodzić.

Albo patrzą na swoje życie tylko w ludzkim, cielesnym,

doczesnym wymiarze (J 3, 4):

 

Nikodem zapytał Go:
Jak stary już człowiek może się narodzić?
Czy może ponownie wejść do łona matki i narodzić się?



Tak jak Nikodem Jezusowi, zadają sobie pytanie:

Czy czeka mnie jeszcze w życiu coś pięknego, coś radosnego, coś nowego, skoro jestem już „stary”?
 

Starego wziąłem w cudzysłów. Nie chodzi tu przecież o ilość przeżytych lat.
 

Tu dotykamy tego jak postrzegasz rzeczywistość wokół Ciebie, jak widzisz swoje życie oraz jaką masz wizję siebie samego.

 


Zadajesz może sobie pytanie:
 

Czy ja „stary” mogę ponownie wejść do szkoły, ponownie wrócić na studia i jeszcze się czegoś nowego nauczyć o życiu?

Jezus odpowie Ci:
O tak…


Dalszą część tego zdania Jezusa zostawimy na późniejszy czas naszego kursu na Nowe Narodzenie.
 

Jezus w nim daje dwie bardzo konkretne wskazówki, które wymagają dłuższej refleksji, a dziś chcę Ci tylko pokazać i zaprezentować ogólny zarys kursu.


Przez kolejne 23 dni adwentu otrzymasz ode mnie 23 listy wprost na swojego maila.
 

Słowo Boże na początek, a następnie nasze wspólne krótkie rozważanie i odkrywanie praktycznych kluczy na Nowe Narodzenie.
 

Istnieje zestaw łatwych do wykonania działań, które może wykonać każdy, a zaskakują swoją skutecznością.
 

I takie proste i natychmiastowe do zastosowania wskazówki będziemy wspólnie odkrywać.

 

Czy warto i czy dla Ciebie okaże się wartościowy kurs na Nowe Narodzenie?
 

Nim się zorientujesz może Ci przelecieć kolejny adwent, na poszukiwaniu najlepszego sposobu na jego przeżycie.
 

Inna opcja to skorzystanie z tego co masz w zasięgu wzroku po co możesz sięgnąć od razu.
 

I mówię tu zarówno o samym adwentowym kursie Nowe Narodzenie.
 

Jak i o prostych wskazówkach jakie w nim otrzymasz.
 

Co Ty na to?

 

Zamiast dalej szukać otrzymasz wszystko wprost na maila.
 

Zamiast czekać na efekty, widzisz je nawet tego samego dnia.
 

Zamiast zastanawiać się co zrobić, działasz według prostych recept, sprawdzonych nie tylko na moim własnym życiu.
 

Pewne wskazówki pojawiały się już w moich poprzednich materiałach i kursach, które przeszło już ponad 1700 uczestników.
 

Oni dają świadectwo, że to po prostu działa.
 

Dostaniesz również nowe naprawdę łatwe i bardzo konkretne sposoby, na to by w ten zaczynający się właśnie adwent wziąć kurs na Nowe Narodzenie.
 

Aby ten czas był dla Ciebie prawdziwym radosnym czasem oczekiwania.

 

Rytm naszego kursu na Nowe Narodzenie wyznacza 3 Rozdział Ewangelii Jana.

A w nim już na początku czytamy (J 3, 2):
 

Ten przyszedł do Jezusa w nocy


Generalnie wiele ważnych wydarzeń Biblijnych działo się w nocy.
 

Lud wybrany z niewoli wychodził w nocy.
 

Przez Morze Czerwone przechodził w nocy.
 

Jezus narodził się w nocy.
 

Zmartwychwstał też w nocy.

Listy kursu na Nowe Narodzenie też będą do Ciebie przychodziły w nocy.

Abyś w blasku każdego poranka adwentu na nowo rodził się do życia w pełni.

 

Cały rozdział ma około 650 słów.
 

Listy również nie przekroczą tej ilości i długości.
 

Więc na ich przeczytanie wystarczy Ci jedynie 5 min.
 

Znajdziesz 300 sekund w ciągu dnia na przeczytanie Bożego Słowa i jego rozważenie?

 

Tak?

 

To pięknie.

 

 

W takim razie do zobaczenia, usłyszenia, przeczytania się jutro wieczorem.

 

- 2 -

 

<>NN< Kiedy przestaniesz się ograniczać?

 

 

Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!


Mk 10, 47

 

 

Po czterech latach niemal codziennego studiowania Słowa Bożego.
 

A jeszcze bardziej po rozmowach z wieloma osobami z grona ponad 1700 uczestników moich kursów.
 

Widzę bardzo wyraźnie.
 

Jeśli Twoje życie zamarło, a Ty się nie rozwijasz to masz problemy.
 

 

Nie tylko takie, że nie odczuwasz radości życia, ani nie masz siły na to wszystko czego najbardziej pragniesz.
 

Nie tylko takie, że musisz się ciągle namęczyć, aby jakoś przeżyć kolejny dzień, tydzień, miesiąc, rok.
 

Nie tylko takie, że brakuje Ci czasu i energii na rzeczy ważne, szczególnie dla bliskich Twojemu sercu.
 

 

Masz problemy, które są przyczyną innych problemów.

Bo mam pewność, że tak jak u uczestników z moich kursów, z którymi rozmawiam.
 

Kryje się w Tobie ogromny potencjał na nowe narodzenie, lecz pozostaje on ciągle zablokowany.
 

Nosisz w sobie odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania, jakie sobie zadajesz.
 

 

Co mam na myśli?
 

Wyobraź sobie, że jedziesz samochodem, autobusem czy tramwajem na ważne spotkanie i się niemiłosiernie spieszysz.
 

I nagle stajesz w korku.
 

Nie jesteś w stanie nic zrobić.
 

Nie przeniesiesz się nagle ponad samochodami, które blokują Twoją drogę.
 

W życiu często tak bywa, że coś blokuje Cię już na samym początku, jeszcze zanim w ogóle ruszysz z miejsca.
 

Jeszcze nie ruszyłeś, a już stoisz.
 

Trzeba odblokować drogę.
 

A jeszcze lepiej, mieć taką drogę, której nikt i nic Ci nie zablokuje.

 

 

Jest pewna historia w Biblii, która namacalnie pokazuje jak natychmiast zrzucić z siebie wszelki ograniczający balast i ruszyć z miejsca.
 

To historia pewnego człowieka, którego możemy określić jako NN.
 

Czyli taki ktoś „No Name” po polsku mówiąc, którego Nazwisko Nieznane.
 

Ktoś kto nie ma swojego imienia, swojego życia, swojej natury.
 

Dodać do tych problemów można, że nie ma on siły, chęci, ani motywacji.
 

Utknął gdzieś zablokowany przy drodze swojego żywota i wegetuje.
 

Jakby umarł za życia.
 

Czego mu potrzeba?
 

Potrzeba się na nowo narodzić.
 

Tak, potrzeba Nowego Narodzenia.


Istnieją różne rozwiązania naszych życiowych problemów.
 

Ale ja stawiam sobie wyższy cel.
 

Chcę zapewnić Ci pełną swobodę i pomóc Ci rozwinąć cały potencjał Twojego życia.
 

Żebyś odblokował się na starcie i utrzymał tą wolność na całe życie.
 

 

Jak znam życie, bo sam tego doświadczyłem.
 

Jedną z głównych przyczyn na jakie codziennie napotykasz to nadmiar zajęć i brak czasu na te naprawdę ważne.
 

Nawet brak czasu na poszukanie mądrego i skutecznego rozwiązania.
 

A ono jest w zasięgu wzroku, ręki i możliwości każdego z nas.
 

Skarbnicą mądrości jest Słowo Boga przekazane nam w Biblii.
 

Każdy człowiek na ziemi otrzymuje dostęp do skarbów tej mądrości, gdzie możesz znaleźć odpowiedź na każde pytanie i rozwiązanie na każdy swój problem.
 

Wiec to nie dostęp do mądrości i rozwiązań jest problemem.

 

Lecz to czy z nich korzystasz.
 

 

Ja za Ciebie wykonałem całą mozolną pracę poszukiwania najskuteczniejszych recept.
 

Z całej mądrości i niezliczonych nauk opasłych Ksiąg Starego i Nowego Testamentu wybrałem te, które stanowią najmocniejszy fundament.
 

Aby dać Ci gotową receptę na Twoje bolączki i opracować proste rozwiązanie.
 

 

Gdybym Ci pokazał jak natychmiast ruszyć z miejsca i w końcu zacząć skutecznie działać.
 

To, czy to rozwiązanie nie pchnęłoby Twojego życia na ocean pełen możliwości.
 

Gdzie jest szansa życia w pełni, a nie tylko chwilowego ratowania się z przytłaczającej rzeczywistości.
 

A to tylko początek, pierwszy krok do radosnego życia.
 

W kursie na Nowe Narodzenie pokażę Ci rozwiązania, które natychmiast pozwolą Ci pozbyć się wszelkich ograniczeń.


Pierwszy klucz do nowego życia daje nam wspomniany bohater NN czyli Bartymeusz.
 

Bartymeusz znaczy syn Tymeusza.
 

Niewidomy żebrak, którego historię opisuje Marek w 10 rozdziale Ewangelii.
 

Bartymeusz niema nawet swojego imienia. Nazywają go imieniem jego ojca. Mówią do niego synu swojego ojca.

 

Taki ktoś zupełnie bez swojej osobowości, be swojego życia, bez radości, bez przyszłości.
 

Kiedy tylko usłyszał, że obok przechodzi Jezus, natychmiast zaczął wołać

(Mk 10, 47):


Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!


Woła do Jezusa.
 

Woła przekrzykując wielki tłum ludzi.
 

Woła, aż do skutku, aż Jezus przywołuje go do siebie i sprawia, że ten na nowo odzyskuje wzrok.


Dla człowieka NN, życie z Jezusem oznacza Nowe Narodzenie.
 

Bartymeusz, Syn Tymeusza, rodzi się na nowo do życia.

 

Niech ta modlitwa wołania do Jezusa stanie się dla nas codziennością.

 

Niech stanie się dla Ciebie osobistą modlitwą na cały czas trwania naszego adwentowego kursu na Nowe Narodzenie.


Wołaj codziennie od rana, przez cały dzień, aż do nocy:

Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!

 

 

Możemy się tak umówić?

 

- 3 -

 

<>NN< Nowy zakaz dla chrześcijan

 

 

Wielu go strofowało, żeby był cicho. On jednak jeszcze głośniej krzyczał:
 

Mk 10, 48


Nie daj się nabrać.
 

Pierwszą przeszkodą jaką zauważyłem rozmawiając z uczestnikami moich kursów i programów rozwojowych, było właśnie nabieranie się.
 

Nabieranie się na to, że potrzebujesz jakiejś nowej metody na swój rozwój i dobre, poukładane, radosne życie.


I to nie są jednostkowe przypadki, ale wręcz reguła.
 

 

Co najgorsze, że świadomi chrześcijanie również sami się na to nabierają.
 

Skupiają się na szukaniu jakiś nowych rozwiązań, zamiast konsekwentnie wdrożyć to co już wiedzą.
 

Pomagają im utwierdzać się w tym przekonaniu wszelkiej maści guru.
 

Reklamując „najnowsze” metody, „najnowsze” sposoby „najnowsze” nowinki.
 

Organizują wielkie iwenty motywacyjne, na których mówią, jak żyć.
 

Dodatkowo podczas nich zapraszają na zamknięte szkolenia żądając od ludzi niejednokrotnie po kilka czy nawet kilkanaście tysięcy złotych.

 

Bo jak sami twierdzą, tylko oni jedyni mają najnowszą, najlepszą wiedzę jak żyć.

 

I oczywiście za darmo tych sensacyjnych, przełomowych rewelacji nie zdradzą.


Całe szczęście, że ja po chrześcijańsku zagłębiam się w Słowo Boga, Słowo Prawdy i wiem, jak ta rzeczywistość wygląda.


Jeśli chcesz naprawdę skierować swoje życie na dobrą drogę.
 

Jeśli chcesz czerpać obfite owoce i radość każdego dnia.
 

Wprowadź u siebie zakaz.

 

Zakaz nowości, dopóki nie wdrożysz wszystkiego co już znasz i po co możesz sięgnąć już dziś, teraz.

 

Wdrożyć, znaczy wykonasz konkretne działanie i zobaczysz efekty.
 

Bo to, czy droga Twojego życia wiedzie do Nowego Narodzenia.

 

I to czy z codzienności czerpiesz radość, wzrastasz duchowo i rozwijasz się na wielu polach.


Zależy od Twojego działania, powtarzam działania.

 

Nie od tego czy poznasz jakieś najnowsze magiczne triki i sztuczki, które same za Ciebie wykonają pracę i działanie.

 

Od razu w tym temacie dam Ci konkretną radę.

 

Oczywiście sięgając do mądrości Biblijnej.
 

Pamiętasz na co się wczoraj umawialiśmy?
 

Jaki wczoraj dawałem Ci konkretny klucz do otworzenia sobie drogi do Nowego Narodzenia?

Polecałem Ci modlitwę Jezusową w formie zaczerpniętej wprost z Ewangelii:

Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!
 

Wypowiedziałeś dziś to jedno zdanie modlitwy chociaż jeden raz?

 

Zacytuję Piotra, który dziś napisał do mnie w odpowiedzi na wczorajszy list.

Możemy tak się umówić.
Kiedyś niektórzy święci tylko tą modlitwą "Jezusową" się modlili, wypowiadając ją nawet 11.000 razy dziennie. Ta modlitwa; Jezusie, Synu Dawida, Synu Boga żywego, ulituj się nade mną grzesznikiem - wypowiadana tylko na wydechu, co jest ważne. Kiedyś jak wiadomo ludzie nie umieli czytać, pisać, nie każdy miał Pismo Święte, a modlili się niestrudzenie. Ta modlitwa wypowiadana tysiące razy powoduje, że modlisz się sercem i umysłem automatycznie nawet kiedy śpisz. Ta krótka modlitwa, a jak skuteczna została jakby w ostatnich czasach zapomniana.
Ja modlę się na tej wspomnianej modlitwie od kilku lat.
Bardzo się cieszę, że Ty Arkadiuszu zachęcasz do tej modlitwy.
Niech Cię Pan Bóg błogosławi i strzeże przez Swojego Syna i Ducha Świętego. Amen



11 tysięcy razy dziennie!
 

A Ty, ile razy dziś wypowiedziałeś tą modlitwę?

 

Tak jak napisał Piotr.


Jest to modlitwa serca.
 

W Twoim sercu jest początek Twojego Nowego Narodzenia.
 

W sercu wypełnionym Słowem Boga.
 

W sercu wypełnionym imieniem Jezus.
 

W sercu wypełnionym wytrwałą, codzienną modlitwą.


Wielu go strofowało, żeby był cicho. On jednak jeszcze głośniej krzyczał:
Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!!!

 

Mk 10, 48


W tym wersecie dostajesz drugi konkretny klucz do zastosowania na swojej drodze do Nowego Narodzenia.


Dostajesz go od człowieka, którego już poznaliśmy jako NN, a który osiągną swój zamierzony cel - Nowe Narodzenie - więc to klucz skuteczny.
 

Jeśli ktokolwiek z Twojego otoczenia, inni ludzie, a nawet Ci najbliżsi zaczną Cię uciszać.
 

A szczególnie, kiedy Ty sam zaczniesz się uciszać i ograniczać.

 

Ten Twój marudny i zrzędliwy głos w głowie zacznie Cię strofować i każe Ci być cicho i się nie modlić.


To co w takiej sytuacji masz zrobić?
 

Co?
 

 

Tak, masz jeszcze głośniej krzyczeć, jeszcze głośniej wołać.
 

Masz jeszcze intensywniej się modlić.
 

Jeszcze więcej i częściej powtarzać słowa modlitwy:

Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!!!
 

Powtórz:
 

Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!!!
 

I jeszcze raz:
 

Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!!!
 

I jeszcze...




Zauważ, że człowiek NN nie zmienia metody, nie szuka nowszego sposobu, lepszej metody.
 

Trwa na modlitwie i wołaniu do Jezusa.
 

Trwa przy tym co już zaczął robić.
 

Trwa wytrwale, aż do momentu, kiedy przekonuje się, że to przynosi określony efekt.

 

W tym wypadku zamierzony efekt Nowego Narodzenia.



Na potwierdzenie, że warto nieustannie się modlić.

 

Cytat, również z dzisiejszego listu tym razem od Alicji:


Arku, to jest piękne, Twój list jest odpowiedzią Pana na moje modlitwy. Prosiłam Boga , aby dał mi znak czy może coś się zmienić w sprawie, o którą modlę się od długiego czasu, wczoraj niespodziewanie coś się wydarzyło a dziś Twój e-mail. Teraz wiem, że Bóg to zmieni, tylko muszę trwać w modlitwie. Niech cię błogosławi nasz Pan Jezus Chrystus :)

 

- 4 -

 

<>NN< Zimny, letni czy gorący? Czas Twojej decyzji

 

 

Bo żyje i działa słowo Boga, tnie sprawniej niż jakikolwiek miecz obosieczny, w głąb przenika, rozdzierając duszę i ducha, stawy i szpik, i potrafi rozebrać ukryte myśli i intencje serca.

 

Hbr 4, 12

 

Wiesz co to jest słomiany zapał?
 

On wykańcza Twój potencjał, nie pozwala Ci się w pełni rozwinąć, gasi Twój chrześcijański ogień.
 

Być może czytasz kolejny list naszego kursu i kolejny raz się zastanawiasz, czy to jest dla Ciebie?
 

Pewnie się spodziewasz, że będę Cię nadal namawiał do wytrwałości?
 

Nie tylko na modlitwie, ale skoro już zacząłeś kurs to abyś wytrwał do jego końca.
 

Pozwól, że zasugeruję Ci coś innego.
 

Wypisz się z kursu i wyczyść mnie z pamięci (swojej, komputera i smartfona).
 

Bo po raz kolejny rozpalił się we mnie ogień po przeczytałem fragmentu Apokalipsy św. Jana (Ap 3, 15-16):
 

 

Wiem o twoich czynach, że nie jesteś ani zimny, ani gorący.

Obyś był zimny albo gorący!
Skoro jednak jesteś letni, niegorący i nie zimny, wypluję cię z moich ust.



A to oznacza, że ten stały rozpalony ogień może Cię zacząć wkurzać.
 

Buduję kurs bezpośrednio na Słowie Boga, a Ono nigdy nie pozwala pozostać obojętnym i letnim.
 

Prawda jest taka, że każdemu zdarzyło się pomodlić, a nawet zrobić coś dobrego i wartościowego.
 

Ale pozostaje pytanie czy Słowo Cię rozpala i czy wzrastasz duchowo nieustannie?

 

Letni to ktoś taki kto się w nic nie angażuje, nie wkłada całego serca w to co robi.
 

Czasem mu się coś uda i jest z tego powodu cały zadowolony z siebie.
 

Ile można tak żyć licząc na to czy się coś uda czy się nie uda?


W świadomym życiu gorącego chrześcijanina chodzi o stały duchowy wzrost i owocne życie.
 

Żadne tam jakieś „udasie” tylko mocna gwarancja życia.

Życia w pełni, radości, miłości.
 

To obietnice jakie składa Ci Bóg.
 

 

Przyjdźcie do mnie wszyscy ciężko pracujący i mocno obarczeni, a ja wam przyniosę ulgę.

(Mt 11, 28)
 

Ja przyszedłem po to, abyś miał życie, i miał je w obfitości.

(por. J 10, 10)

 

Do swoich obietnic Bóg dodaje sprawdzone wskazówki.

 

Recepty na Twoje bolączki, rady i nauki do natychmiastowego zastosowania i klucze do drzwi prowadzących wprost na drogę wzrostu.

Otrzymasz podczas kursu konkretne działania do wykonania, bo tylko one mogą wszystko zmienić w Twoim życiu.

Można całe życie przeżyć będąc letnim, tylko, że takie życie nie prowadzi do Nowego Narodzenia, a raczej do powolnego duchowego umierania.
 

 

Dlaczego namawiam cię do rezygnacji z kursu?
 

Bo nie przestanę Cię karmić Słowem Boga, które rozpala i nie pozwala pozostać letnim (Hbr 4, 12):

Bo żyje i działa słowo Boga, tnie sprawniej niż jakikolwiek miecz obosieczny, w głąb przenika, rozdzierając duszę i ducha, stawy i szpik, i potrafi rozebrać ukryte myśli i intencje serca.


Ty nie potrzebujesz utwierdzać się w mylnym założeniu, że życie letniego człowieka jest w porządku.
 

Twoje życie potrzebuje Ducha Świętego, który rozpali w Tobie ogień gorącego życia.
 

Niezależnie od okoliczności zewnętrznych, Twojego humoru i okoliczności.


Otwórz się na Ducha Świętego działającego w głębi Twojego serca, aby wyciągnął na wierzch ukryte w nim myśli i pragnienia.
 

Pozwól Słowu Boga je osądzić, abyś podjął trafną decyzję.
 

Stań się gorący.
 

Zaangażuj się w pełni i na całego.
 

Niech Duch Święty rozpali w Tobie ogień.
 

I niech poprowadzi Cię do Nowego Narodzenia.


Nie pozostawaj letni.
 

To dopiero początek kursu, a przed nami jeszcze wiele gorących dni.
 

Jeśli jednak chcesz tylko się tak z boku przyglądać, z ciekawości sobie poczytać i nie chcesz się angażować to, najlepiej od razu stań się zimny i porzuć kurs.


Zdecyduj dziś, czy jesteś gorący, czy chcesz aby Duch Święty rozpalił w Tobie ogień?
 

Bo w kolejnych listach przeczytasz Słowo Boga ostrzejsze niż miecz obosieczny, wzywające Cię do podjęcia konkretnych decyzji i działań.


Nie istotne czy jesteś gotowy na te działania, ważne czy jesteś gorący.
 

Czy chcesz stać się gorący?
 

Czy chcesz, aby Duch Święty rozpalił w Tobie ogień i poprowadził do Nowego Narodzenia?



Czas Twojej decyzji.
 

Jaki jesteś lub jaki chcesz być?


Gorący – wymaga od Ciebie zaangażowania i działania.
 

I żeby nie było, że tylko piszę, a ty tylko czytasz.
 

Takie proste zadanie mam dla Ciebie. Test na potwierdzenie czy jesteś zaangażowany i podejmujesz działanie.

 

Gotowy?


Napisz mi w odpowiedzi, że chcesz stać się gorącym, że chcesz, aby Duch Święty rozpalił w Tobie ogień.

 

Proste?
 

 

Wiesz, jak zaczynała się moja "modlitwa", którą Bóg wysłuchał i znacznie przekroczył w swojej obfitości to, o co w tedy raz poprosiłem?
 

Fajnie by było…
 

Możesz mi więc odpisać traktując to również jako modlitwę.
 

Fajnie by było… gdyby Duch Święty rozpalił we mnie ogień i abym stała się tak gorąca, że aż wrząca.

 

Fajnie by było… gdyby Duch Święty rozpalił we mnie ogień i abym stał się tak gorący, że aż wrzący.


Zimni – zrezygnują i się wypiszą.
 

Letni – tacy nic nie zrobią ani nie zrezygnują ani nie odpiszą, bo po co. Przecież i tak nic nie chcą zmieniać w sowim życiu, dobrze im jest, jak jest. Tylko, że nic nie robienie nie oznacza, że nie podejmuje się decyzji. To ukryta decyzja unikania wzięcia za swoje życie odpowiedzialności.

 

- 5 -

 

<>NN< Ogień podsyca się… wodą?

 

 

Jezus odpowiedział:

 

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego.


J 3, 5


Wczorajszy list jak iskra zapalił uczestników naszego adwentowego kursu na Nowe Narodzenie.


Podsycę jeszcze w Tobie ten ogień.


O tak, w Tobie też już tli się ogień Ducha Świętego i potrzeba go tylko podsycić.
 

To, że być może mi nie odpisałeś.

 

Nie znalazłeś się w tej grupie tych, którzy swoim słowem wyrazili chęć, aby Duch Święty rozpalił w Tobie ogień i abyś stał się gorący.

 

Wcale to nie oznacza, że jesteś już całkiem letni.
 

Dariusz ładnie podsumował wczorajszy list:
 

Taka mała prowokacja :)
 

Tak, listy mają sprowokować Cię do myślenia.
 

Pobudzić do innego myślenia.
 

Rozpalić w Tobie chęć zmiany myślenia.


Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę.
Bądź więc gorliwy i nawróć się!

 

Ap 3, 19


To słowa Jezusa, które wypowiada chwilę po tym jak mówił o zimnym, letnim i gorącym.
 

Jezus przede wszystkim mówi, że Cię kocha.
 

I chce abyś również z miłości pałał gorliwością, abyś stał się gorącym, abyś usilnie starał się czynić dobro.
 

 

Wzywa Cię, abyś się nawrócił.
 

To Słowo mówi, ni mniej ni więcej, tylko tyle abyś zmienił swoje myślenie.

 

Bądź gorliwy i zmień myślenie.

 

Abyś swoim świadomym umysłem dostrzegł i zrozumiał, gdzie jesteś zimny, w czym jesteś letni.
 

Z zapałem nakłaniaj swojego ucha, z uwagą słuchaj i gorliwie rozważaj słowa Jezusa, a przemienisz swoje myślenie.


Wszystkich, których miłuję.
 

Tych ćwiczę i trenuję, napominam, koryguję i uczę.
 

Tych upominam, aby wynieść na światło dzienne ich prawdziwe zamiary serca.
 

Tych zawstydzam, aby doprowadzić ich do poprawy, do wejścia na właściwą drogę rozwoju.


Wczorajszy list rozpalił setki osób i pobudził do napisania odpowiedzi.
 

Jednak nie wszystkich.
 

Może zastanawiasz się, dlaczego nie Ciebie?
 

A może jesteś już gorący i zadajesz sobie pytanie:
 

Co dalej?


Ognisko płonie, dopóki nieustannie dorzuca się do niego nowe drwa.
 

Ogień w Tobie płonie, dopóki nieustannie go podsycasz.
 

Zastanawiasz się:
 

Jak podsycać?
 

Pytasz:
 

Czym podsycać?
 

Odpowiadam:
 

Wodą.
 

???
 

Ogień podsyca się... wodą?
 

Arek, nie wiem czego się napiłeś, nawdychałeś, a może uderzyłeś się zdrowo w głowę, ale wodą to się ogień gasi, a nie podsyca – może w tym momencie przemknęło ci podobne zdanie przez myśl.
 

Już spieszę Ci z komentarzem, co ja mam na myśli.

 

Niemniej jednak masz rację, że moje myślenie nie jest konwencjonalne i schematyczne.


Woda, tak jak i ogień są symbolami Ducha Świętego.
 

Nie poruszył Cię obraz ognia, może bardziej przemówi do Ciebie Duch Święty w symbolu wody.
 

A może dostrzeżesz Ducha w łagodnym powiewie wiatru, w podmuchu powietrza.
 

Być może Duch Święty zstąpi na Ciebie z wysoka w postaci cielesnej jako gołębica.
 

Duch Święty tak jak różnie w Biblii jest przedstawiany i jak różnie przez nas jest postrzegany tak samo w różny sposób do Ciebie przychodzi.

 

Często słyszę pytania:
 

Gdzie ten Duch Święty?
 

Jak otrzymać Ducha Świętego?
 

Co mam zrobić, aby Duch Święty do mnie przyszedł?

 

Dobra nowina na dziś.
 

Nic nie musisz robić, bo Ducha Świętego już masz.
 

W całej swej pełni Duch Święty został już na Ciebie wylany w postaci wody.
 

Powiem więcej.
 

Już narodziłeś się z wody.
 

Narodziłeś się z wody podczas swojego chrztu.
 

Duch Święty został Tobie dany i działa w Tobie od momentu Twojego chrztu.


Zastanawiałeś się kiedykolwiek jakie znaczenie ma dla Ciebie Twój chrzest?

 

Co tak naprawdę wydarzyło się w momencie Twojego chrztu?
 

W jaką rzeczywistość zostałeś włączony?
 

 

Z zadumą nad swoim chrztem dziś Cię zostawiam.

 

 

- 6 -

 

<>NN< Ostatnie szansa, aby być jak Maryja

 

 

W tych dniach Maryja wstała i z pośpiechem poszła do miasta Judy w górzystej krainie.

 

Łk 1, 39

 

 

Nie wiem, czy wiesz, że listy naszego adwentowego kursu <>NN< piszę na żywo.

 

Co to dla Ciebie oznacza?

 

To żywy organizm reagujący na wszystko co się wokół niego wydarza oraz co sam wewnętrznie przeżywa.

 

Jakże mi to przypomina okres ciąży jaki przeżywa cała rodzina oczekując na narodziny dziecka.

 

Ma urodzić się nowy człowiek i to wiemy, jednak wszystko co dzieje się od poczęcia do narodzin jest jedną wielką niewiadomą.

 

Wszystko się może w tym czasie zdarzyć, a rodzice reagują na bieżąco na zmieniające się okoliczności.

 

Tatuś musi o 4 nad ranem szukać otwartego sklepu, żeby kupić słoik ogórków kiszonych, bo to mamusi akurat największa potrzeba w tym momencie.

 

Natomiast mamusia myślała, że jest przygotowana na wszystko, bo przeczytała stertę książek i pół internetu na temat ciąży, a tu się okazuje, że praktyka zupełnie inaczej wygląda.

 

Jak rodziłaś i rodziłeś to pewnie to znasz.

 

Tak, tatusiu Ty jako mężczyzna też zrodziłeś swojego syna czy córkę.

 

 

Tak mówi Słowo Boże.

 

Na przykład cały rodowód Jezusa opisany na samym początku Ewangelii Mateusza powtarza to kilkanaście razy (Mt 1, 2):

 

Abraham zrodził Izaaka,

a Izaak zrodził Jakuba,

a Jakub zrodził Judę i jego braci.

 

Najczęściej greckie słowo zrodził jest tłumaczone jako był ojcem.

 

W pełni sens oddałoby stwierdzenie, że mężczyzna zrodził i jest ojcem.

 

Kobieta zrodziła i jest matką.

 

 

Ja prowadzę kurs.

 

Duch Święty prowadzi Ciebie do Nowego Narodzenia.

 

Ja jestem tylko narzędziem w rękach Boga.

 

Bóg jako Twój Ojciec Ciebie zrodzi.

 


 

Pozwólcie się odnawiać Duchowi w waszym myśleniu i przyoblec nowego człowieka, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości.

 

Ef 4, 23-24

 

To werset w nawiązaniu również do wczorajszego listu.

 

 

 

Adwentowy kurs jest jak USG, które pokazuje tylko niewyraźny obraz dziecka, który ma się narodzić.

 

Natomiast to jaki nowo zrodzony człowiek będzie w ostateczności widzi i wie tylko Bóg.

 

Zna każdy szczegół, kolor oczu i włosów, kształt główki, zarys policzków i wygląd tych małych nóżek i rączek, które z czasem wyrosną na silne męskie ramię, albo czułe kobiece dłonie.

 

 

To nastąpi w niedalekiej przyszłości, a teraz jeszcze wróćmy do początku.

 

Na „gorące listy”, pamiętasz te w których wyrażaliście chęć, aby Duch Święty rozpalił w Tobie ogień.

 

Wszystkim, którzy napisali wysłałem pewną odpowiedź.

 

Inspirowałem się po części słowami jakie powiedział Anioł Gabriel do Maryi w momencie zwiastowania.

 

Kontynuując tamto zdanie mogę dopowiedzieć jeszcze drugą część.

 

Człowiek, który się w Tobie na nowo narodzi, którego Bóg Ojciec w Tobie zrodzi zostanie nazwany Dzieckiem Bożym.

 

 

 

I mam wrażenie, że na tym mógłbym w sumie zakończyć dzisiejszy list.

 

Nieprawdaż?

 

Przynajmniej jak dla mnie osobiście jest on w swoim przekazie domknięty.

 

 

Tylko, że skoro nawiązaliśmy do sceny zwiastowania to ona się na tym nie kończy.

 

Dalej anioł Gabriel mówi do Maryi (Łk 1, 36):

 

A oto Elżbieta, twoja krewna, ona również poczęła syna mimo swojej starości. To już szósty miesiąc dla tej, którą nazywają Jałowa.

 

 

Odnajduję w tym zdaniu tyle nawiązania do naszego kursu, do chwili obecnej, do teraz, że nie sposób tego nie poruszyć.

 

Anioł przyszedł do Maryi w szóstym miesiącu, Elżbieta jest w szóstym miesiącu ciąży, a my jesteśmy w szóstym dniu adwentowego kursu.

 

To pierwszy „zbieg okoliczności”.

 

 

Drugi.

 

Pamiętasz, jak na początku mówiliśmy o „starym”?

 

Pytaliśmy:

 

Jak ja „stary” mogę się narodzić na nowo?

 

Elżbieta dopiero w swej starości znalazła łaskę u Boga, aby począć syna.

 

Czy to dla niej samej, dla „starej” Elżbiety również nie oznaczało nowych narodzin?

 

Duchowo narodziła się na nowo, a fizycznie odmłodniała o co najmniej kilkadziesiąt lat.

 

 

Trzecie nawiązanie, również związane z NN.

 

Elżbietę nazywają Jałowa.

 

Pewnie bardziej znasz tłumaczenie tego słowa jałowa jako niepłodna.

 

W tym momencie idealnie pasują oba słowa.

 

Może Ty masz taką krewną, takiego znajomego, który jest niepłodny, którego życie jest jałowe, puste i bezowocne?

 

Kogoś kto potrzebuje dobrego słowa, Ducha Świętego, Nowego Narodzenia?

 

 

Co się wydarzyło dalej (Łk 1, 39):

 

W tych dniach Maryja wstała i z pośpiechem poszła do miasta Judy w górzystej krainie.

 

Juda oznacza chwalić, wielbić.

 

Maryja wzniosła się na wyżyny i poszła do Elżbiety, aby chwalić Boga.

 

Aby wspólnie ze swoją krewną wielbić Boga za to co im obydwu Bóg uczynił.

 

 

Maryja wstała i poszła.

 

W moim osobistym słowniku oznacza to, że podjęła decyzję i natychmiast wcieliła ją w życie.

 

Natychmiast podjęła działanie.

 

 

Z pośpiechem przetłumaczyć również możemy jako z gorliwością, a nawet oznacza to gorliwość we wspieraniu w dążeniu do czegoś.

 

 

Dziś pod wpływem tych rozważań oraz widząc codziennie nowe osoby zapisujące się na nasz adwentowy kurs.

 

Zrodziła mi się myśl, że to ostatni moment, kiedy jeszcze warto się zapisać.

 

Materiałów do nadrobienia jest stosunkowo mało.

 

Konkretnie 6 listów do przeczytania przez weekend.

 

Dziś z pośpiechem zrobiłem stronę, na której zamieściłem wszystkie dotychczasowe listy.

 

Ważne jest to szczególnie dla tych, może akurat dla Ciebie, jeśli zapisałeś się np. dziś lub wczoraj i nie dostałeś wszystkich listów kursu.

 

Każdy również może teraz do nich wrócić.

 

 

I najważniejsze.

 

To ostatnia szansa, aby być jak Maryja.

 

Oczywiście tylko w kontekście Twoich krewnych, znajomych oraz naszego adwentowego kursu.

 

Ty również z pośpiechem i gorliwością wznieś się na wyżyny i wesprzyj swoich „starych” krewnych i jałowych znajomych zapraszając ich na nasz adwentowy kurs na Nowe Narodzenie.

 

 

Każda nowa, zapisująca się osoba dostanie link do tej strony, aby mogła przeczytać wszystkie dotychczasowe listy i od poniedziałku być z nami na kursie na bieżąco.

 

 

Pomyśl teraz komu z Twoich krewnych i znajomych przyda się również takie doświadczenie Nowego Narodzenia w jakim Ty sam uczestniczysz?

 

Z pośpiechem poślij do niego link do naszego adwentowego kursu na <>NN<

 

https://bogactworozwoju.pl/nowe-narodzenie

 

 

 

A oto LINK do strony z pierwszymi 6 listami

naszego adwentowego kursu na Nowe Narodzenie

 

https://bogactworozwoju.pl/adwentowy-kurs-na-nowe-narodzenie

 

 

Wybierz, list który chcesz przeczytać: